Pokazywanie postów oznaczonych etykietą FA Cup. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą FA Cup. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 26 stycznia 2009

Wyniki losowania 5. rundy FA Cup

Wczorajszego wieczoru, po zakończeniu spotkania derbowego pomiędzy Liverpoolem a Evertonem, rozlosowano pary 5. rundy FA Cup. O to i one:

Sheffield United vs Hull City
Watford vs Chelsea
West Ham vs Middlesbrough
Sunderland/Blackburn vs Coventry City
Derby County/Nottingham Forest vs Manchester United
Swansea City vs Fulham
Liverpool/Everton vs Doncaster Rovers/Aston Villa
Cardiff City/Arsenal vs West Brom/Burnley

Najciekawsze mecze:
Jeśli piłkarze Martina O'Neilla wygrają z Doncaster na własnym boisku - inny rezultat będzie dużą niespodzianką - to stworzą bardzo ciekawą parę ze zwycięzcą rewanżowego spotkania na Goodison Park. (ktokolwiek by nim nie był) Poza tym meczem, można co najwyżej wyróżnić potyczkę przedstawicieli Premier League - West Ham vs Middlesbrough.

Spotkania drużyn "Wielkiej Czwórki":
Wydaje się iż droga pozostałych trzech drużyn z TOP4 do ćwierćfinału jest znacznie prostsza niż ekipy Liverpoolu. By uzyskać awans do 1/4, wystarczy że piłkarze Arsenalu wygrają drugie spotkanie z Cardiff City na własnym boisku (po bezbramkowym remisie w pierwszym meczu), a następnie pokonają którąś z drużyn West Brom/Burnley. Inny zespół ze stolicy, Chelsea będzie miała za przeciwnika 21. drużynę The Championship - Watford. Natomiast aktualny Mistrz Anglii i obecny lider tabelii, Manchester United zmierzy się na wyjeździe albo z Derby County, albo z Nottingham Forest.

Mecze 5. rundy zostaną rozegrane 14 i 15 lutego. Natomiast pięć powtórzonych spotkań 10 dni wcześniej czyli 4 lutego.

Relacja: Cardiff 0:0 Arsenal

W pierwszym niedzielnym spotkaniu IV rundy FA Cup, Arsenal Londyn zremisował bezbramkowo na wyjeździe z finalistą z ubiegłego roku, Cardiff City.


Mecz:

Początek meczu należał do gospodarzy, którzy chcieli chyba zaskoczyć faworyzowanych gości szybko zdobytą bramką. Jednak to się nie udało i do głosu powoli zaczęli dochodzić "Kanonierzy". Piłkarze Cardiff jednak dobrze się bronili i nie dopuścili do utraty bramki. Dobrą okazję do wyprowadzenia Arsenalu na prowadzenie miał Samir Nasri będąc praktycznie sam na sam z bramkarzem rywali, jednak młody Francuz nie wykorzystał dogodnej sytuacji. Londyńczycy grali przeciętnie w pierwszej połowie spotkania i do przerwy zasłużenie remisowali z niżej notowanym przeciwnikiem. W drugich 45 minutach podopieczni Arsene'a Wengera grali znacznie lepiej. Tworzyli więcej sytuacji podbramkowych i dłużej utrzymywali się przy piłce, spychając gospodarzy na ich połowę boiska. Bliski pokonania bramkarza Cardiff w 54 minucie spotkania był Robin van Persie, kiedy to piłka po strzale Holendra z rzutu wolnego minęła słupek o centrymetry. Na 15 minut przed końcem, przed znakomitą szansą stanął wprowadzony w drugiej połowie Adebayor. Togijczyk miał przed sobą praktycznie pustą bramkę i przez nikogo nieatakowany, niezdołał trafić w futbolówkę. Mecz zakończył się remisem 0:0. Rewanż zostanie rozegrany za kilka dni na Emirates Stadium.



Piłkarze:

W podstawowej jedenastce gości wyszedł polski bramkarz, Łukasz Fabiański. Reprezentant naszego kraju był bardzo pewnym punktem swojej drużyny i nie zawiódł w kluczowych momentach. Oprócz jednego dobrego wyjścia przed pole karne i wybicia piłki (55 min) oraz pewnego wyłapywania dośrodkowań, "Fabian" popisał się bardzo dobrą obroną po strzale Rossa McCormacka z około 25-30 metrów.

Aaron Ramsey, niedoszły gracz United, którego Arsenal pozyskał właśnie z Cardiff City, chyba za bardzo przejął się powrotem na stare śmieci, gdyż był dzisiaj jednym ze słabszych piłkarzy na boisku. Jak nie jakieś niecelne podanie, to złe przyjęcie lub strata piłki. Zapewne chciał się przypomnieć kibicom, ale to nie był jego dzień. Słusznie zmieniony po godzinie gry za Abou Diaby'ego.

Chciałem jeszcze poruszyć kwestię Nicklasa Bendtnera, który grał dzisiaj od początku spotkania. W pierwszej połowie Duńczyk tak jak i cały Arsenal grał słabo; natomiast w drugiej wyglądał już lepiej. (raz nawet próbował strzelać z przewrotki, ale nieskutecznie) W 66 minucie gry Emanuel Adebayor pojawił się na boisku za Eboue. Tym samym w szeregach Arsenalu mogliśmy oglądać trzech napastników. Jednak Bendtner, który 16 stycznia tego roku skończył 21 lat, cofnął się do drugiej lini i ku mojemu pewnemu zdziwieniu nieźle sobie na tej pozycji radził. Dobre przyjęcie, ładny obrót z piłką, potem akcje czy to z Adebayorem czy z van Persim. Ostatecznie Bendtner został zmieniony w 87 minucie za młodziutkiego Jacka Wilshere'a który prawdę mówiąc swoją posturą w porównaniu z innymi piłkarzami na boisku przypominał małego, drobniutkiego chłopaczka. (sprawdziłem z ciekawości na wikipedii - 170 cm wzrotu i 60 kg wagi)

Warto poświęcić kilka zdań drużynie gospodarzy. A raczej piłkarzom których nazwiska po tym spotkaniu nie będą mi już takie obce. Po pierwsze Peter Enckelman - fiński bramkarz wypożyczony do Cardiff z Blackburn Rovers. Kilkukrotnie ratował swój zespół od straty gola. I mimo iż może nie zaliczył jakiś wspaniałych interwencji, to jednak koledzy mogli mu zaufać. Poza tym, skojarzyłem go z bardzo słynnego gola samobójczego z przed kilku lat. (wówczas występował w barwach Aston Villi) Natomiast drugim piłkarzem jest napastnik Ross McCormack. Miał dwie bardzo dobre okazje do strzelenia bramki, pierwsza to wspomniany już przeze mnie wcześniej strzał z daleka obroniony przez Fabiańskiego, druga to rzut wolny na pamięć minut przed końcem meczu. McCormack uderzył bardzo dobrze, piłka odbiła się od poprzeczki, lecz wylądowała ostatecznie za bramką. Oprócz tego, to właśnie Szkot stanowił największe zagrożenie dla bramki polskiego golkipera "Kanonierów" w pierwszych minutach spotkania.





Składy:

Cardiff: Enckelman - McNaughton, Gyepes, Johnson, Kennedy - Rae, Parry, Ledley, Burke (79 Capaldi ) - Bothroyd (90+1 Johnson ), McCormack.

Arsenal: Fabianski - Sagna, Toure, Djourou, Gibbs - Nasri, Ramsey (59 Diaby ), Song Billong, Eboue (66 Adebayor ) - Van Persie, Bendtner (87 Wilshere ).

niedziela, 25 stycznia 2009

Relacja: Manchester 2:1 Tottenham

Manchester United pokonał na Old Trafford Tottenham Hotspur 2:1 po bramkach Paula Scholesa i Dimitara Berbatova; trafienie dla gości zaliczył Roman Pavlyuchenko. Losowanie par V rundy FA Cup dzisiaj o 19:15.

Mecz
:

Pierwsza połowa (oprócz końcowych minut) to bardzo dobra gra piłkarzy United. Składne akcje, kilka groźnych strzałów i dwie strzelone bramki. Można by powiedzieć, że Diabły jak chcą to potrafią jeszcze grać ładną dla oka piłkę. Albo inaczej: nie jak chcą, ale jak muszą - gdyż od piątej minuty gracze Sir Alexa Fergusona przegrywali po bramce Romana Pavlyuchenki. Kto zawinił ? Poniekąd Vidic, który mimo wszystko nie pokrył odpowiednio Rosjanina oraz Ben Foster, który zawahał się czy ma wychodzić do dośrodkowania; poza tym wydaje się iż piłka po strzale Pavlyuchenki była jednak w jego zasięgu. Z drugiej strony, trzeba też pochwalić napastnika Tottenhamu za bardzo dobre zachowanie w tej sytuacji - wyjście do dośrodkowania i urwanie się Vidiciowi. Gol wyrównujący padł dopiero w 34 minucie z rzutu rożnego. Michael Carrick mocnym zagraniem po ziemi dograł do niepilnowanego przed polem karnym Paula Scholesa. Anglik huknął z całej siły, piłka po drodze odbiła się jeszcze od Toma Huddlestone'a i wpadła do siatki. Dobrze tej sytuacji zachował się Carrick, który dostrzegł osamotnionego Scholesa. 27-letni pomocnik potwierdził swój kunszt jeszcze raz, dwie minuty później. Paul Scholes na połowie boiska podał piłkę swojemu rodakowi, a ten bez przyjęcia, niespodziewanie, z wielką łatwością posłał mocną, górną piłkę do wychodzącego na dobrą pozycję Berbatova. Bułgar bardzo dobrze zgasił futbolówkę i po chwili oddał pewny strzał zamieniony na bramkę. Tym samym asystę i gola zaliczyli dwaj byli piłkarze Tottenhamu Hotspur.


Od momentu strzelenia drugiej bramki, gra Manchesteru praktycznie siadła i było widać że piłkarze chcieli wygrać ten mecz jak najmniejszym nakładem sił. Jest to oczywiście zrozumiałe, ale jednak po rozegraniu wielu spotkań w przeciętnym stylu, kibice chcieliby oglądać ładnie grające United jak najdłużej. W drugiej połowie tym samym wiało nudą. Manchester chciał wygrać ten mecz na stojąco, bez większego przemęczania się. A Tottenham tylko w tym gospodarzom pomógł, nie przeprowadzając zbyt często ataków na bramkę Bena Fostera.

W meczu z "Kogutami" zadebiutowało 3 graczy: Fabio da Silva, Richard Eckersley i
Zoran Tosic. Brazylijczyk pokazał się z bardzo dobrej strony, często wspomagając kolegów z formacji ofensywnych. Eckersley zagrał solidnie, nie zauważyłem błędów, kilka razy widziałem go na flance z przodu. Co do Tosica... Serb z początku wyglądał na trochę zestresowanego, ale potem był dość aktywny, szukał gry. Można sobie życzyć by rozwój ich karier szedł w jak najlepszym kierunku.

Niestety, Manchester opłacił awans dwoma kolejnymi kontuzjami. Fabio da Silva zszedł z boiska po ponad 50 minutach gry z urazem łydki, natomiast Danny Welbeck z bólem kolana na dwie minuty przed końcem spotkania. Prawdopodobnie obydwaj nie zagrają w najbliższym meczu ligowym z West Bromwich.


Piłkarze:

Podstawowy skład:
Foster
- nie miał z zbyt wiele pracy. Przy bramce mógł zachować się lepiej, jedno nie pewne wyjście, chwilę później kolejne ale za to już udane + dobry, daleki wyrzut do Teveza. Ocena: 6

O'Shea
- nie wyróżnił się dzisiaj znacząco, jedynie kilka razy rozgrywał piłkę przy lini bocznej na połowie boiska. Ocena: 6.5
Vidic - jak już wcześniej pisałem, stracona bramka w pewnym stopniu idzie na jego konto, poza tym dość mało widoczny. Ocena: 6
Neville - kapitan United grał dość spokojnie, kilka razy dobrze wybijał piłkę. Ocena: 6.5
Fabio - debiut może zaliczyć do udanych. Dobry zarówno w ofensywie jak i defensywie. Szkoda że doznał kontuzji. Ocena: 7.5

Ronaldo - obniżkę formy ma, co widać. Nie jest chociażby już tak aktywny jak jeszcze niedawno, kiedy to praktycznie każda akcja przechodziła przez niego. Kilka razy stracił piłkę, ale oddał też pare groźnych strzałów. Ocena: 6.5
Scholes - strzelił gola, oprócz tego kilka dobrych, długich piłek, ale poza tym był bardziej w cieniu Carricka. Ocena: 7
Carrick - rozdawał podania na prawo i lewo, aktywny, przejmował zagrania rywali i tym samym przerywał ich akcje. Do tego dwie asysty. Ocena: 7.5
Welbeck - swoboda z jaką ten młodziak gra po prostu mnie rozwala, szybko podejmuje decyzje, pewny siebie no i wraca do defensywy. Chłopaki z mufca ochrzcili go już nowym Thierry'm Henry'm i w sumie ciężko się nie zgodzić, gdyż młody Anglik swoim stylem gry przypomina legendę "Kanonierów". Ocena: 8

Berbatov
- podobnie jak Scholes zdobył gola, kilka razy cofnął się by rozegrać piłkę. (do czego można się już przyzwyczaić) Ocena: 7
Tevez - dużo biegał, strzelał, walczył, odbierał piłki. Czyżby forma wróciła ? Ocena: 8

Rezerwowi:
Tosic - z początku niemrawo, później się rozkręcił. Ocena: 6.5
Eckersley - solidny występ. Ocena: 6
Fletcher - grał za krótko, bez oceny



Skład rywali:

Alnwick - Gunter, Assou-Ekotto, Corluka, Dawson - Bentley (Defoe 72'), Huddlestone, Zokora, Bale (Taarabt 67'), Modrić (Dos Santos 46') - Pawliuczenko

W zapowiedzi meczu podałem jedenastu graczy gości, którzy mieli nie zagrać na Old Trafford z powodu różnych urazów, a jednak wystąpili. Mam tu na myśli: Corluke, Dawsona i Modricia.


Video:

Bramki można obejrzeć na Mufcu albo Redlogu.


V Runda FA Cup:

Na kogo może trafić Manchester w dzisiejszym losowaniu ?
-Chelsea Londyn
-West Ham United
-Hull City
-Fulham Londyn
-Swansea
-SheffieldUnited
-Coventry City
-Watford
-Middlesbrough

a także na zwycięzców spotkań:
-Derby County vs Nottingham Forest (pierwszy mecz 1:1)
-Doncaster vs Aston Villa (0:0)
-Sunderland vs Blackburn (0:0)
-West Brom vs Burnley (2:2)
-Cardiff City vs Arsenal (mecz dzisiaj o 14:30)
-Liverpool vs Everton (mecz dzisiaj o 17:00)

sobota, 24 stycznia 2009

Kibice Tottenhamu po meczu z Manchesterem

Tottenham Hotspur przegrał 1:2 z Manchesterem United w IV rundzie Pucharu Anglii i odpadł z rozgrywek. Jak porażkę znieśli polscy kibice "Kogutów" ? Zapraszam do lektury:


"Mecz nie był taki zly jak na spotkanie tych co nie chcą się bardziej wykrwawić. NAjsłabszy mieliśmy srodek, Zokora bez sensu podania do przeciwnika, Hudd jakis piły głupie górą do Defoe. Bentley kilka razy ładnie zagrał, ale jest za wolny,za przewidywalny. Dos Santos ok, ale jakis gruby sie wydawał, Taarabt powinien wozić tego Tosica jak tak kiwać potrafi, a dał mu udanie zadebiutować. Myślę jednak, że nie macoza dużych wniosków z tego spotkania wyciągać, bo MU grało bardzo ostroznie i gdyby bardziej chcieli to nie byłoby tylko 2:1."


"Ja sie tylko pytam PO CO??? PO CO w ogole ten mecz, PO CO meczyc podstawowych graczy, PO CO trzymac utalentowanych juniorow na lawce Przeciez nawet z Gomesem, Kingiem, Woodgatem i Lennonem w skladzie nie mielibysmy specjalnie szans. Jak bedziemy lapac tyle tych srok za ogony, to bedzie z tego ch* wielki dwa bąbelki! Zeby bylo jasne - mecz ogladalem jednym okiem, bo niby PO CO uwazniej??? I prawda jest taka, ze Red Debilsi pokazali nam miejsce w szeregu. Nie przemeczajac sie specjalnie na duzym luziku strzelili tyle ile musieli, a potem kontrolowali mecz. Nie musieli w tym meczu wrzucac nawet czworki, o piatce (a w niektorych modelach szostce;) nie wspominajac..."


"Ogólnie o meczu nie ma co pisać. (...) MUły nie pokazały wszystkiego.My zaś zagraliśmy za wolno zbyt apatycznie, nie mrawo, na stojąco.Przypomina mi się takie powiedzenie, że drzewa umierają stojąc i oby to sie nie sprawdziło w naszym przypadku. Indywidualne oceny.Nie podobali mi się: Bentley-nie potrafi kiwać a mimo to niemal każdą akcję na skrzydle zwalniał i czekał na rywala.Poza tym za wolny jest.Może jako środkowy by sie sprawdził, bo podanie i strzał ma niezłe. Bale też nijak.Miał przebłyski ale nic konkretnego z tego nie było.Paw troche mało widoczny.Ale to jest snajper i on musi dostawać piłki.Alnwick za mało życia w bramce, może presja go sparaliżowała. Podobali mi się natomiast BAE, Taarabt, Gio, Daws.Benoit szarpał skrzydłem, atakował, nie odpuszczał w obronie.Na teraz o wiele lepszy obrońca niż Gareth.Daws pewnie w obronie.I teraz czas na Taarabta. Adel pokazał,że potrafi posługiwać się piłką.Panuje nad nią.Drybluje.Wiem, że Zoko też potrafi minąć rywala i stracić piłkę(...) ale ile lat ma Didier a ile Adel.Ile meczy rozegrał już Didier a ile Adel.Adel ma więjszy potencjał.Potrafi mijać rywali i cieszy mnie to, że ra tak jak gra.Bo potrafi i nie boi się pokazać że potrafi.Wziąść odpowiedzialności na siebie się nie boi.Jedno dobre podanie do Defoe miał tylko nie zrozumiał się z nim(dziwne, nie?W końcu tak często razem grają...).A gdyby tak minął tego Toscia, wpadł w pole karne i wyłożył piłkę Defołowi?Pialibysmy z zachwytu.A do tego cały czas dążył Adel, do takiej właśnie akcji.Wrzuty nie skutkowały(przy Vidiciu nic dziwnego), na prostopadłe podania było za gęsto.To co mielismy robić?Adel próbował, nie wychodziło, ale pieruna on ma dopiero 19 lat!Ogra się i będzie lepszy."


"Co do meczu. Jedna jaskolka wiosny nie czyni tak wiec po bramce Pava sie nie podniecalem. Zreszta szybko bylo widac kto rzadzi na boisku i kto pewnie wyjdzie z pojedynku zwyciezko. Jechali z nami jak chcieli i najgorsze jest to, ze na zupelnym luzie. Przeciez Panowie, w pierwszej polowce moglismy miec juz spokojnie czworke do tylu. Teraz tez zastanawiam sie w sumie po co bylo meczyc zawodnikow, ktorzy we wtorek maja pociagnac Spurs do wygranej nad Stoke. Bardzo istotnej zreszta... A tak wymeczyli sie i... odpadli... Kawalek drugiej polowy wydawalo sie, ze pocisna troche i postaraja sie cos ukluc. Ale po nieudanych probach osiedli zupelnie. Nie wiem czy stracili wiare, ale wygladali jakby nie chcieli walic glowa w mur. Bo i tak nic z tego nie wyjdzie... Hmm... No coz Tottenham jak zawsze. Nie wiem czy za to go nie kochamy hehehe"

Zapowiedź meczu: Manchester vs Tottenham

W IV rundzie Pucharu Anglii, Manchester United zmierzy się z Tottenhamem Hotspur. Który przedstawiciel Premier League pożegna się z najstarszymi rozgrywkami na świecie na tak wczesnym szczeblu w tym sezonie ?


Trenerzy obydwu drużyn będą mieć nie lada problem przed dzisiejszym spotkaniem, bowiem wielu ich podopiecznych nie będzie mogło wystąpić z powodu kontuzji.

W Manchesterze zabraknie 10... :
-Rio Ferdinand
-Jonny Evans
-Patrice Evra
-Rafael
-Wes Brown
-Owen Hargreaves
-Anderson
-Park Ji-Sung
-Nani
-Wayne Rooney

... a w Tottenhamie 11 piłkarzy:
- Heurelho Gomes
- Ledley King
- Jonathan Woodgate
- Vedran Corluka
- Alan Hutton
- Michael Dawson
- Jermaine Jenas
- Aaron Lennon
- Jamie O'Hara
- Luka Modric
- Darren Bent
- Fraizer Campbell (nie może grać przeciwko MU - jeden z warunków wypożyczenia na WHL)

Wydaje się że bardziej osłabieni będą goście, patrząc na graczy którzy będą do dyspozycji trenerów dzisiejszego wieczoru. Sir Alex Ferguson nie będzie mieć problemów z obsadzeniem bramki, bowiem wszyscy trzej golkiperzy (Sar, Kuszczak, Foster) są zdrowi. Gorzej będzie z ekipą Tottenhamu, w którym zabraknie podstawowego bramkarza Gomesa oraz dotychczas rezerwowego - Cesara Sancheza, z którym rozwiązano wczoraj kontrakt. (podpisał nowy z Valencią) Harry Redknapp prawdopodobnie postawi na Bena Alnwicka, a na ławce posadzi Mirko Ranieriego.

Defensywa to prawdziwa zmora obydwu trenerów. Sir Alex Ferguson ma do dyspozycji wyłącznie: Vidicia, Neville'a, O'Shea, a także Fabio da Silve (jeszcze bez debiutu) oraz młodzika - Chestera, który nie dawno zagrał z Derby w Carling Cup. Kogo wystawi Szkot tego nie wiem, ale możliwe jest także że Fletcher zagra na boku obrony. (tak jak w ostatnim meczu) Harry Redknapp natomiast będzie mógł skorzystać z: Bale'a, Assou-Ekotto, Guntera i powracającego po kontuzji Ricardo Rochy. Szkoleniowiec "Kogutów" również pewnie sięgnie po kogoś z rezerw.

W pomocy sytuacja wygląda już lepiej. Na lewej stronie pewnie zagra Ronaldo, w środku Scholes z Carrickiem (jest jeszcze Gibson i Possebon), a na drugiej flance Giggs (choć to jest mało prawdopodobne), Fletcher lub nowo pozyskany Zoran Tosic. W Spurs będą mogli zagrać Bentley, Zokora, Huddlestone oraz Taarabt.

Najmniej problemów drużyny będą mieć z atakującymi. W Manchesterze parę napastników powinni tworzyć Tevez z Berbatovem, a na ławce zasiądzie młodziutki Welbeck. W drużynie gości mimo braku rezerwowych Benta i Campbella są zdrowi Pavlyuchenko, Defoe oraz powracający do pełni sił - jeden z moich ulubieńców - Giovanni dos Santos. Czy Meksykanin wystąpi w dzisiejszym meczu na Old Trafford ? Nie wiem, ale bardzo bym sobie tego życzył.


Dzisiejsze spotkanie będzie dopiero drugim starciem pomiędzy Manchesterem a Tottenhamem z zaplanowanych czterech w tym sezonie. Oprócz dwóch ligowych potyczek (13.12.08 na WHL było 0:0 - rewanż na OT 25.04 br.) i dzisiejszej w FA Cup, z "Kogutami" zagramy jeszcze 1 marca na Wembley w finale Carling Cup. Tym samym, zespół z White Hart Lane będzie jednym z niewielu, z którymi zagramy aż 4 mecze w obecnym sezonie.

PS. Osobiście chciałbym dzisiaj zobaczyć dwóch debiutantów - Fabio da Silve i Zorana Tosica.

Mój typ: 2:0.