Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Manchester United. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Manchester United. Pokaż wszystkie posty

środa, 28 stycznia 2009

Cóż to był za wieczór!

Manchester United pokonał na wyjeździe West Bromwich Albion 5:0, a Reprezentacja Polski mężczyzn w piłce ręcznej wygrała po dramatycznej końcówce z Norwegią 31-30.

Tak naprawdę dopiero teraz, o godzinie 2 w nocy (jest już środa) jestem już spokojny. Ochłonąłem po tym jakże emocjonującym dzisiejszym (choć właściwie wczorajszym) wieczorze. To wszystko było niesamowite. Dramaturgia na najwyższym poziomie, z jakże szczęśliwym zakończeniem. A wyglądało to tak:

Plan na dzisiejszy wieczór miałem następujący - najpierw obejrzeć ile się da mecz Polski z Norwegią, potem usiąść do kompa i oglądać pojedynek Diabłów, z częstymi zerknięciami na bój naszych. Lecz wybiła godzina 20:45, a meczu United nie ma. Dowiedziałem się, że z powodu korków nasi spóźnili się i spotkanie zostało przesunięte o półgodziny. Niczego lepszego nie mogłem sobie w tym momencie wymarzyć. Dalej więc śledziłem poczynania Polaków. W końcu na zegarku 21:15, więc usiadłem przy komputerze, uruchomiłem SopCast i włączyłem mecz, a mojego tate zostawiłem samego na kanapie. Oczywiście, spoglądałem to tu, to tam, choć z przewagą na spotkanie rozgrywane w Anglii. Aż nadeszła końcówka meczu szczypiornistów. Kiedy na minute przed końcem przegrywaliśmy 29 do 30, szczerze przyznam że wątpiłem byśmy zdołali ten mecz wygrać. Pomyślałem, że będziemy potrzebować dużo szczęścia, by z tego pojedynku wyjść zwycięsko. Siedziałem zdenerwowany w fotelu przed monitorem, ale już trochę pogodzony z faktem że znowu odezwą się liczni krytycy i że znowu "było tak blisko, a jednak się nie udało."


Godzina 21:40. Apogeum szczęścia. Artur Siódmiak zdobywa zwycięską bramkę rzutem przez prawie całe boisko (niczym Sławomir Szmal w meczu z Danią) na 7 sekund przed końcem spotkania. POLSKA AWANSOWAŁA! Nie wiedziałem co robić, skakać czy krzyczeć. Spojrzałem jednak w ekran komputera. Dimitar Berbatov właśnie strzelił bramke! Mój tata krzyczał "JEEEEEEST!", ja krzyczałem "JEEEST! JEEEST GOOOOL!" a mój kot... zwiał, bo się wystraszył. ;-)

To był doprawdy niesamowity wybuch szczęścia. Potem resztę meczu Diabłów siedziałem uradowany, ale krew wciąż pulsowała mi w żyłach, gdyż emocje jeszcze nie opadły. Druga połowa spotkania z West Brom była piękna. 3 zdobyte bramki i bardzo dobra gra całej drużyny. Byłem w niebie. Lecz przecież, nie ja jeden. ;]




Chciałbym z tego miejsca podziękować i zarówno pogratulować naszym szczypiornistom awansu do półfinału w którym zagrają z Chorwacją. Oraz piłkarzom Manchesteru United za ten znakomity mecz. Dziękuję!

Zastanawiam się tylko, czy jeszcze kiedykolwiek przeżyje tak fantastyczny wieczór...

Może... w najbliższy piątek ? :D

czwartek, 21 sierpnia 2008

Pojedynek z Newcastle okiem kibiców

Manchester United na inauguracje rozgrywek ligowych zremisował z Newcastle United 1:1. Po dwóch dotkliwych porażkach z MU w poprzednim sezonie (6:0 na wyjeździe i 1:5 u siebie) kibice Srok mają powody do radości - w końcu zdołali urwać punkty Czerwonym Diabłom. Jakie więc były opinie polskich kibiców Newcastle po meczu ?


"SUPER!!! :-) Czapki z głów! Z Manchesterem zremisować 1-1 to sukces! Gutierrez się spisał. Jak tak dalej pójdzie może SROKI będą w pirwszej czwórce, a przynajmniej będą o nią walczyć! Kiv kupił dobrych piłkarzy. Jutro w Polsacie Sport o szesnastej jest powtórka."


"1-1 z czerownym ścierwem :D wiii :D nie jedno piwo z tego powodu zniknelo z powierzchni ziemi stosunek kibicow w pubie 3 nufc na przeciw 28 manu :D !!! NEWCASTLE UNITED FOR LIFE !! JONAS el grande !!!!"

"Martins przy tej bramce wyskoczył jak by miał sprężyny w butach, ten chłopak jest niesamowity"

"Given znakomity mecz"

"dobrze ze wytrzymali do konca ..kazdy wie jakie muły mają szczęście w 90 minutach!"

"jak to ujał komntator na canal+ na OT nie gwizdzie sie karnych przeciwko manu :D"

"ja najpierw myslalem ze w 1 sytuacji given reka obronil a potem patrze ze na maske przyjął no szok poprostu :D I powiem tak ze nam sie karne ze 2 nalezaly a faul na Jonasie to ewidetne wapno"


"Ja się dziwie czemu eksperci piszą że całe spotkanie kontrolował Manchester...przecież ja uważam że przez wiele czasu to my przeważaliśmy...jak sobie przypomnę na ładne przeżuty z lewej na prawą...po prostu genialnie :P...Ale żeby się tylko grajki zbytnio nie podjarali tym remisem i nie tracili głowy :) a bedzie dobrze"


"też mnie dziwią opinie na portalach. Zwłaszcza kiedy patrzy się na oceny piłkarzy wystawione przez SkySports. Na pewno my nie jesteśmy obiektywni ale ciężko mówić o miażdżącej (sic!) przewadze Man U. Gdyby mieli takową to by nas roznieśli jak w zeszłym sezonie. Najbardziej rozwalają komentarze "gdyby nie Given NUFC przegrałoby", przecież on robił tylko to co do niego należało, a że robił to wyśmienicie to inna sprawa."


"Gdyby babcia miała wąsy, że zacytuję klasyk.
Tym niemniej uważam, że faktycznie Manu miał przewagę, co winikało z taktyki KK. To oni rozgrywali piłkę i większość czasu była ona na naszej połowie. Ale w sytuacjach było już bardziej równo i przy większym szczęściu mogliśmy wygrać. A Given po prostu wykonuje swoją prace, fakt że świenie."


"ja wlasnie wrocilem z meczu szczerze mowiac nasz stadion wcale nie wyglada gorzej niz Old Trafford wynik zajebisty kibice fantastyczni nie to co u siebie , caly czas jazda a wracajac jechalismy z ziomkiem przez pare kilometrow tuz przed autokarem naszych zawodnikow gdzie przy kierowcy siedzial dumny Keegan . Niezly poczatek ."


"Kto wczoraj wytypował 1-1? ;)
A nie mówiłem, że jak jestem na meczu to nie przegrywamy? :D
To był dobry mecz w naszym wykonaniu, ale mieliśmy też kupę szczęścia. Mecz musiał się podobać, tyloma sytuacjami można by obdzielić ze trzy spotkania. To co wyprawiał Shay i Jonas i to co robiliśmy na trybunach to zakrawało na cud (bo jak często udaje się komuś przekrzyczeć pełne OT?). Interwencje Givena, bramka Oby, poprzeczka Vidica, wolny Rooneya w 94 minucie...etc. Ten wyjazd zapamiętam na dłuuugo..."


"Nie no pięknie. Remis na Old Trafford to niewątpliwie nasz sukces. Szczerze mówiąc, przed meczem myślałem, że co prawda Manchester jest osłabiony, ale i tak skończy się jak zwykle czyli 2-3 bramki porażki. I w sumie z przebiegu meczu tak powinno być, ale na szczęście mieliśmy świetnego Givena. Co on wyprawia w bramce to jest nieziemskie. No i Oba. przy bramce wyskoczył tak, że stopy miał na wysokości głowy Fletchera :) A gdyby to on a nie Jonas wychodził dwa razy sam na sam ze stoperami, to zostawiłby Vidicia i Ferdinanda jakieś 10m z tyłu. Co nie zmienia faktu, że Gutierrez był naszym najlepszym graczem. Świetny transfer. Oby więcej takich nieznanych, tanich zawodników."


A na koniec opinia kibica Liverpoolu:

"Jestem fanem LFC, więc jestem dość obiektywny. Oglądałem wasz wczorajszy mecz i to co grało Newcastle na Old Trafford to bajka. Gutierez zaliczył fenomenalny debiut, bawił się grą, był nie do zatrzymania i świetnie czuł się przy piłce. Collocini to kolejny udany transfer, od lat to wyróżniający się obrońca i trochę za długo utknął w Deportivo. Guthrie jest jeszcze młody. Jeśli ktoś już teraz oczekuje od niego gry na poziomie Gerrarda czy Lamparda to jest w błędzie. On się jeszcze uczy, ale już teraz robi to co do niego należy. Nie traci piłek i celnie podaje, z czasem będzie grał co raz pewniej i więcej będzie brał grę na siebię. Na szczęście Keegan w niego wierzy i będzie miał szanse na rozwój.
Manchester wcale nie przeważał, nie miał tego dnia argumentów. Stworzyli więcej sytuacji, ale grali u siebie i od mistrzów się tego wymaga, ale na zwycięstwo na pewno nie zasłużyli. Oczywiście brakowało im kilku kluczowych graczy, ale i tak nie można tak się tłumaczyć. Mają nieograniczony praktycznie budżet i jak kogoś potrzebowali to mogli kogoś kupić, teraz widać, że nie są gotowi do startu ligi.
Newcastle natomiast tym składem może grać dobrze cały czas, Beye i N'Zogbia u siebie będą grali pewniej ofensywniej, a i Owen zawsze się przyda. Życzę powodzenie!"

środa, 20 sierpnia 2008

Mikael Silvestre w Arsenalu Londyn

Po dziewięciu latach gry na Old Trafford, francuski obrońca Mikael Silvestre zmienia klub. Od tego sezonu będzie bronił barw Arsenalu Londyn. Kwota transferu nie została jeszcze ujawniona. (mówi się o 750 tysiącach funtów)


31-letni Francuz grał w Manchesterze United od 1999 roku po przyjściu z Interu Mediolan za 3.5 mln funtów. Trykot Czerwonych Diabłów przywdziewał 361-krotnie zdobywając 10 bramek i tyle samo trofeów.

Nie będę ukrywał, iż jestem w szoku. Decyzji Manchesteru, samego Silvestre'a, a także Arsenalu. Ale po kolei...

Francuz w United grywał głównie na lewej stronie obrony, czasami występował także na środku choć tutaj szło już mu gorzej. W swoim fachu nigdy najlepszy nie był, co najwyżej solidny, więc rola rezerwowego w ostatnim czasie - wobec konkurencji znakomitego Patrice'a Evry - dziwić nie mogła. Tym bardziej, iż Silvestre od 2006 roku częściej był kontuzjowany niż zdrowy.

Dziwie się iż Sir Alex Ferguson pozwolił odejść Francuzowi. Co będzie jeśli Evra dozna kontuzji ? To Silvestre był jego pierwszym zmiennikiem. A tak ? Zostaje uniwersalny John O'Shea który jednak ponad przeciętność się wybić nie może i jego miejscem - całkowicie zasłużonym - jest ławka rezerwowych. Ale co, jak będzie musiał zastąpić Evre na kilka(naście) spotkań ? Nawet nie chce o tym myśleć...

Jest jeszcze 18-letni Fabio da Silva, kapitan młodzieżowej rep. Brazylii który - podobnie jak jego brat Rafael - dobrze zaprezentował się w meczach przedsezonowych. Czy to jednak wystarczy Fergusonowi, bu zaufać młodzikowi ? Oczywiście, Szkot ma także możliwość obserwowania go codziennie na treningach, na których najwidoczniej Fabio potwierdził swoje wielkie umiejętności i przekonał do siebie trenera. Jednak czy poradziłby sobie w lidze ? Mam taką nadzieję.

Silvestre przyszedł na Old Trafford po zwycięstwie Manchesteru w Lidze Mistrzów w 1999 roku. Odchodzi po zdobyciu tego trofeum w roku bieżącym. Od pucharu do pucharu.

sobota, 3 maja 2008

O krok od mistrzostwa

Manchester United wygrał na swoim boisku z West Ham United 4:1 i jest już dosłownie o krok od obronienia mistrzowskiego tytułu. Wystarczy wygrać za tydzień wyjazdowe spotkanie z Wigan Athletic.

Pierwsza połowa była dość wyrównana. Jednak już w trzeciej minucie, Ronaldo po ładnej, indywidualnej akcji zapewnił prowadzenie gospodarzom. Sytuacja ta była bardzo podobna do tej, po której Portugalczyk zdobył swojego pierwszego gola w Lidze Mistrzów - w zeszłorocznym meczu ćwierćfinałowym Ligi Mistrzów z Romą. (7:1)

W 23 minucie po dośrodkowaniu Owena Hargreavesa, Cristiano Ronaldo zdobył swoją drugą bramkę w meczu, a 30 w lidze. Ten gol był wyjątkowy nie tylko dlatego, iż rozpoczął trzecią dziesiątkę trafień Portugalczyka, lecz w sposób w jaki Ronaldo go zdobył. W piłce nożnej padały już bramki strzałem "z dupy", a gole plecami to już normalność, ale takich jaj jeszcze nie widziałem. ;D

Kolejna bramka dla United w odstępie dwóch minut. Pięknym strzałem z około 25-30 metrów popisał się Carlos Tevez.

Kontaktowy gol dla West Hamu. Rio Ferdinand nie zdołał powstrzymać Deana Ashtona który znakomicie się złożył i mimo asysty Anglika, trafił do bramki MU z przewrotki. Piłka zmieściła się przy słupku, Edwin był bezradny.

Na kilka minut przed przerwą, kontrowersyjna sytuacja. Nani został przewrócony w polu karnym gości, ale mimo protestów Portugalczyka, arbiter nie podyktował rzutu karnego. Jeden z obrońców gości, Lucas Neill - zdenerwowany próbą wymuszenia "jedenastki" przez Naniego, cisnął kolanem w plecy Portugalczyka. (nie wiem jak inaczej to nazwać...) Piłkarz Manchesteru od razu wstał i było tylko kwestią chwili gdy jakoś odpowie Neillowi. Wybrał metodę "z główki" na co tylko czekał obrońca WHU który upadł na murawę jak porażony piorunem. Nani zrobił to samo, ale aktorstwo obydwu piłkarzy gorzej w skutkach wyszło dla Portugalczyka, który został wyrzucony z murawy. Wg mnie zdecydowanie niesłusznie, gdyż cała sytuacja powinna zakończyć się żółtymi kartonikami dla obydwu zawodników.

59 minuta. Michael Carrick rozpoczął rajd prawie ze środka boiska i przez nikogo nieatakowany, oddał strzał z przed pola karnego. Piłka odbiła się jeszcze od Lucasa Neilla, (los go ukarał ;]) zmyliła Roberta Greena i wpadła do siatki.

W 60 minucie za Park Ji-Sunga wszedł Ryan Giggs. Koreańczyk pokazał się w tym meczu z bardzo dobrej strony, aktywny jak zawsze. Dwie minuty później Hargreaves chciał chyba pozdrowić kibiców Manchesteru, strzelając na wiwat w trybuny. W 64 minucie kolejna zmiana w naszych szeregach - Darren Fletcher zmienił strzelca dwóch bramek, Cristiano Ronaldo. Portugalczyk wykonał w tym spotkaniu swoje zadanie idealnie, kilka dobrych akcji plus dwa gole.

W 70 minucie znakomita okazja na podwyższenie wyniku. Ryan Giggs zagrał do niepilnowanego Darrena Fletchera, lecz ten mając czystą sytuację trafił jedynie w słupek. Trzy minuty później, ostatnia zmiana w szeregach Manchesteru, za Paula Scholesa wszedł John O'Shea. Kwadrans przed końcem rzut wolny dla gospodarzy, ale minimalnie obok słupka strzelał Owen Hargreaves. W późniejszych akcjach widać było duże zmęczenie Anglika.


Do końca spotkania nic już się nie zmieniło i Manchester United pewnie pokonał West Ham 4:1, przerywając tym samym serię trzech porażek z rzędu z drużyną "Młotów" oraz znacznie przybliżając się do mistrzowskiego tytułu.

Mecz rozgrywany był w dobrym tempie, mimo iż praktycznie od samego początku wynik był przesądzony. Manchester wygrał zasłużenie, choć może nie w takich rozmiarach. Najlepszym piłkarzem był IMO Carlos Tevez, choć jednak to Ronaldo miał największy wpływ na wynik. Na wyróżnienie zasługuje również Park Ji-Sung. Co do zmian, to świetnie zagrał Fletcher choć szkoda że nie udokumentował tego występu bramką, Giggs dobre jedno podanie i akcja, a O'Shea'ego prawie nie widziałem.

Poniżej przedstawiam oceny Sky Sports:
Sar - 6
Evra - 7
Brown - 7
Ferdinand - 8
Hargreaves - 7
Ronaldo - 9
Carrick - 7
Scholes - 8
Nani - 5
Park - 7
Tevez - 8

Giggs - 7
Fletcher - 7
O'Shea - 6

Mam wątpliwości co do ocen Scholesa i Ferdinanda, gdyż uważam że obu panom należy się raczej po siódemce.

sobota, 26 kwietnia 2008

Chelsea wygrywa, Manchester coraz bliżej mistrzostwa

Po dobrym meczu rozgrywanym na Stamford Bridge, Chelsea wygrała 2:1 z Manchesterem United po dwóch bramkach Michaela Ballacka. Jedynego gola dla gości zdobył Wayne Rooney.

Co do pierwszej połowy, to chciałbym o niej zapomnieć tak szybko jak o drugiej części meczu na Camp Nou. Co prawda, nie było takiego murowania bramki, ale to Chelsea przeważała i cisnęła równo, a Manchester nie miał za dużo do powiedzenia. Nasza aktywność z przodu ograniczała się do łapania na spalonym Naniego, Rooneya czy Giggsa przez obrońców Chelsea. W 14 minucie meczu Owen Hargreaves zmienił Nemanje Vidica który dostał przypadkowo w twarz kolanem od Didiera Drogby. Pojawiła się krew, Serb był chyba oszołomiony i został zniesiony na noszach. Myślałem iż nie jest to na tyle poważny uraz, by zaraz musiał schodzić, ale trudno. Na Barcelonę powinien być jednak gotowy. Przed przerwą Michael Ballack po ładnej akcji Drogby pokonał Sara strzałem z główki i Chelsea schodziła do szatni z jednobramkowym prowadzeniem.

Druga połowa była już bardziej wyrównana, a nawet śmiało można stwierdzić iż to Manchester grał lepiej. W 56 minucie po błędzie Ricardo Carvalho, Rooney wyszedł na czystą sytuację z Petrem Cechem i posyłając piłkę przy słupku uciszył trybuny Stamford Bridge. Po kilku minutach kontuzjowany strzelec bramki dla gości zszedł z boiska, a zastąpił go Portugalczyk Cristiano Ronaldo. W 72 minucie sprzeczka pomiędzy graczami Chelsea - Ballackiem a Drogbą o to kto ma strzelać z rzutu wolnego. Ostatecznie, stały fragment gry wykonał ten drugi i mimo dobrego strzału, Edwin van der Sar znakomicie wybronił uderzenie. W 84 minucie, całkowicie niewidoczny Michael Carrick zagrał ręką w polu karnym po czym sędzia podyktował rzut karny dla gospodarzy. Czy jedenastka została słusznie podyktowana ? Nie wiem, nie mogę znaleźć żadnej dobrej powtórki która udowodniła by "przekroczenie" jakiego - dość możliwe - dopuścił się Anglik. Karnego pewnie egzekwował strzelec pierwszej bramki, a po chwili już drugiej, czyli Niemiec Michael Ballack. To popołudnie należało do niego. W końcówce meczu Manchester miał jeszcze swoje okazje, ale dwukrotnie obrońcy Chelsea wybijali piłkę z linii bramkowej. Mecz zakończył się zwycięstwem gospodarzy 2:1.


Czemu przegraliśmy ? Moim zdaniem, gdyby mecz zakończył się remisem, nikt by nie zarzucał Fergiemu złej taktyki i przeprowadzonych zmian. Kontrowersje również budziła podstawowa jedenastka bez Ronaldo i Evry (a także Scholesa, Hargreavesa i Teveza, choć ich brak łatwiej przyjąć do wiadomości), a z Fletcherem i Silvestrem.

W 65 minucie, dobrze spisującego się Andersona zmienił John O'Shea. Widać było że Sir Alex Ferguson chce bronić wynik. Ale Szkot zapomniał chyba że najlepszą obroną jest atak. Gdyby zamiast powyższej zmiany, Ferguson zdecydował się zdjąć Giggsa (który już od dłuższego czasu jest bez formy) a w jego miejsce wprowadzić Carlosa Teveza, powstałe wówczas trio w postaci Ronaldo-Carlitos-Anderson mogłoby coś w ofensywie zdziałać. Do tego wspierane byłoby przez Naniego, któremu jednak w tym meczu mało co wychodziło. Ferguson zdecydował się jednak na bronienie (w dosłownym tego słowa znaczeniu), co nie przyniosło pożądanego efektu, jak na Camp Nou.

Co do wyjściowej jedenastki to trener słusznie postąpił dając odpoczynek Ronaldo i Evrze. Chodź ja się pytam - czemu tylko tej dwójce ? (a Cristiano i tak wszedł w drugiej połowie...) Myślę iż nic by się nie stało gdyby kolejną szansę w tym sezonie dostał Kuszczak - chodź zmiana bramkarza nie była myślę konieczna - a Rooneya zastąpił Tevez który w stosowanym od jakiegoś czasu ustawieniu 4-5-1 stracił miejsce w podstawowym składzie. Roo by odpoczął przed Barceloną, a Argentyńczyk nabrał większej pewności siebie i miałby świadomość iż Ferguson nie boi się go wystawić przeciwko lepszemu rywalowi. Bo wątpię by Rooney miał nie zagrać we wtorek z Barcą, więc dzisiaj naprawdę można było wpuścić od początku Carlitosa. Co więcej, wydaje mi się że Tevez jest obecnie w lepszej formie niż Wayne.

W obronie nie mamy zbyt dużych możliwości wyboru i jedynie co Fergie mógł jeszcze zrobić (oprócz wpuszczenia Mickaela za Patrice'a) to wstawić za dopiero co powracającego po kontuzji Vidicia, młodego Gerarda Pique. Chodź teraz może trochę już przesadzam... ;p

W pomocy rotacja jest wystarczająco duża i IMO oprócz Ronaldo, nie ma pewniaków. Po kontuzji kolana, do składu powrócił Darren Fletcher i zaliczył udany występ. Zawiedli dzisiaj obydwaj skrzydłowi czyli Ryan Giggs oraz Nani. O ile słabe występy tego pierwszego w tym sezonie to już norma, to drugiemu nie często się to zdarza. Mam więc nadzieje że w meczu z Barcą - o ile w ogóle wystąpi - zagra na swoim normalnym poziomie.

Pomimo przegranej i zrównania się punktami (po 81) z Londyńczykami, Manchester pozostaje liderem. Wystarczy teraz wygrać dwa pozostałe mecze i nie patrząc na wyniki Chelsea (która musiała by wygrać z Newcastle i Boltonem różnicą jakiś dziesięciu bramek w każdym spotkaniu), mistrzostwo zostanie obronione. Właśnie dlatego dzisiejsza porażka nie robi na mnie większego wrażenia. Naprawdę. :)

Za tydzień na Old Trafford przyjeżdża West Ham United, następnie wyjazd na mecz z Wigan Athletic gdzie trenerem jest legenda MU, Steve Bruce. Będzie bardzo dobra okazja do przerwania zwycięskiej passy Młotów z naszą drużyną która trwa już od trzech spotkań ligowych.

Na koniec jeszcze oceny Sky Sports. Wyjątkowo zgadzam się ze wszystkimi bez wyjątku, dlatego też postanowiłem je tutaj zamieścić.

Podstawowa jedenastka:

Sar - 6
Ferdinand - 8 (nasz najlepszy dzisiaj piłkarz)
Brown - 6
Vidic - 6
Silvestre - 7 (bardzo cieszy mnie fakt że Francuz zaliczył już drugi udany występ po powrocie do zdrowia)
Giggs - 5
Carrick - 5
Fletcher - 6
Rooney - 6
Nani - 5
Anderson - 6 (gdyby grał do końca spotkania, pewnie by dostał 7)

Rezerwowi:
O'Shea - 6
Hargreaves - 7
Ronaldo - 6
Jak zakończy się mecz na Stamford Bridge ?
Wygra Chelsea - 1 głos
Remis - 2
Wygra Manchester - 2
Nie wiem - 1

W sumie 6 głosów.

Nie żebym coś sugerował, ale... KLIK Interesujące. ;)

środa, 9 kwietnia 2008

Rewanż z Romą czyli dopełnienie formalności (?)

Już dziś wieczorem, rewanżowe spotkanie Ligi Mistrzów pomiędzy Manchesterem United a włoską Romą. Tydzień temu na Stadio Olimpico gospodarze przejeba... ekhem znaczy przegrali, z Diabłami 2:0 i są w dość nie ciekawej sytuacji przed meczem na Old Trafford. Mogłoby się wydawać iż faworyt do awansu jest już tylko jeden, ale w końcu futbol istnieje nie od dziś i nie takie niespodzianki na boiskach widziano. W końcu jeśli my potrafiliśmy wygrać w Rzymie 2:0, to i Włosi powinni umieć wygrać w Anglii. Z drugiej strony, Manchester to nie jest Roma i wątpię byśmy dali sobie wbić dwie (wówczas dogrywka) czy nawet trzy bramki na OT. Mimo absencji kilku piłkarzy...


A tyczy to się głównie linii defensywnej. Na pewno nie wystąpi Nemanja Vidic który w pierwszym meczu z Romą doznał urazu kolana i będzie pauzować jeszcze kilkanaście dni. Nie wiadomo również czy zagra drugi filar obrony, Rio Ferdinand który nabawił się jakiegoś urazu w ostatnim meczu z Boro. Pocieszeniem może być fakt, iż do zdrowia powracają Gary Neville (po ponad roku) oraz Mikael Silvestre (po sześciu miesiącach), choć ich forma jest sporą zagadką. Linie obronną na dzisiejsze spotkanie obstawiałbym tak (w razie nieobecności Rio): Evra na lewej, Pique i powiedzmy John O'Shea na środku, Brown z prawej. Ewentualnie Wes w środku, a Sheasy z boku.

Tym samym, wiele będzie zależeć od formacji ofensywnych. Im więcej będziemy utrzymywać się przy piłce czy też stwarzać okazji podbramkowych, tym mniej nasza obrona będzie musiała się dzisiaj wykazywać swymi umiejętnościami. No i co oczywiste, nie dość iż będziemy mniej narażeni na utratę bramki, to też i sami możemy ją/je zdobyć.

Dobrze by było jeśli pierwsi byśmy strzelili bramkę. Postawiło by to nas w naprawdę znakomitej sytuacji. Przy prowadzeniu Manchesteru 1:0, Rzymianie musieliby strzelić trzy bramki! A w Teatrze Marzeń takie rzeczy są niemal niemożliwe. :] Co innego, jeśli to oni strzelą pierwsi gola...

Natomiast w ekipie przyjezdnych nie wystąpi - podobnie jak w pierwszym meczu - ich kapitan, Francesco Totti który ma uraz uda. Nie zagra również niejaki Matteo Ferrari. (obrońca)


Zawsze chętnie zwracam uwagę na statystyki. Tym razem zamieszczę dwie, które mnie zainteresowały.
-Rzymianie nigdy jeszcze nie zakwalifikowali się do półfinału LM;

-Manchester będąc gospodarzem wygrał ostatnich dziesięć spotkań w Lidze Mistrzów, a od 13-stu nie przegrał (ostatnia porażka z Milanem w 2005 roku, 0:1 jeśli dobrze pamiętam) Co więcej jeśli dzisiaj wygramy, ustanowimy nowy rekord w Champions League właśnie pod względem zwycięstw na własnym boisku z rzędu, który obecnie dzielimy z Juventusem Turyn.
Oby dzisiaj ani pierwsza ani druga statystyka nie została przerwana. :)

Jakie nastawienie przed meczem panuje w obozie polskich kibiców Romy ? A no takie:

"Jak strzelimy pierwsi gola to będzie gorąco. Jak stracimy ,to będzie po prostu piekło. "

"O awans będzie niespotykanie trudno, wręcz jest to zadanie graniczące z cudem ale cuda się zdarzają."

"ja bardzo wierzę w Juana mam nadzieje, że zagra bardzo dobry mecz no i strzeli coś z rzutu rożnego. Mimo, że wszystcy nas przekreślaja ja wierzę w awans."

"Ja tam wierze w Romę. Musimy tylko szybko strzelić pierwsza bramek a później wszystko sie może zdarzyć"

"Jeśli wygramy stworzymy nową wspaniałą historie...i choćby dlatego należy wierzyc do konca panowie i panie :)"

"Nie wiem skąd w was taka wiara? Z Tottim czy bez i tak dalej nie awansujemy. Musiałby się zdarzyć cud np. 2 zawodników MU wylatuje z boiska w pierwszej polowie."

"nie awans jest najważniejszy tylko to by Nasi 'zostawili kawał serducha' i to że po meczu będziemy mogli być dumni z Romy;) "

"więcej optymizmu...
nie ma to jak skreślać swój ukochany(?) klub już przed meczem...
Piękno futbolu polega na tym że jest nieprzewidywalne!"

"Stawiam na 1-3 ! To jest możliwe ! Wystarczy uwierzyć ze własne umiejętności a piłkarze niech zagrają ze świadomością jakby Totti był na boisku bo chyba to miało decydujące znaczenie w 1 meczu... Jak tak będzie to sądzę że możemy być spokojni... "

"Semper Fidelis !!!
A, co tam !!! Wierzyłem, wierzę i będę wierzył !!!
Duma Rzymu wygra 3:0.
Forza Roma !!!"

"Man w pierwszym meczu zaskoczył i zagrał ultradefensywnie, az nie dalo sie poznac ze to manutd, ale teraz zagra ofensywnie, bo bedzie w domu, jesli obrona zagra dobrze, a atak wykonczy przynajmniej 3 kontrataki, jestesmy w 1/2... ^^"

"ciezko bedzie strzelic 2 a nawet 3 bramki nie tracac przy tym ani jednej Manchesterowi grajacemu u siebie, zwlaszcza bez Tottiego i z slaba forma ostatnio Manciniego, mimo wszystko duza nadzieja w Mirko, licze ze zagra swietny, wyjatkowy mecz, popisze sie kilkoma blyskotliwymi akcjami, zagraniami z ktorych padna 2 bramki. szansa jest zawsze..

Forza Roma!! Z wiara, duma i pewnoscia siebie do Manchesteru!! wiecej nie potrzeba do zwyciestwa.."

"Główne pytanie może trochę naiwne- czy nasza Roma tak do końca potrafi grać z tym Manchesterem. Bo chyba nie o heroizm tu chodzi, mobilizację i chęć wygranej. Roma po prostu zbyt rzadko spotyka się z takim stylem gry. I to budzi mój niepokój.Czy potrafi zagrać zupełnie inaczej?"

"man utd zagrali fatalnie z boro. ich obrona nie istniala szczegolnie jak ferdinand zaczal skarzyc sie na stope. w ostatnich tygodniach ich obrona grala bez zarzutu tylko dzieki swietnej wspolpracy ferdinanda i vidica. oby w srode nie zagral zaden z nich. wtedy do dyspozycji zostana tylko pique i o'shea co stwarza duza szanse dla romy ktora przeciez potrzebuje przynajmniej dwoch bramek"

(Czyżby ten pan wątpił w umiejętności Gerarda i Sheasy'ego ? :P)

"Będzie ciężko. Jednak uważam, że lepiej dla nas przed rewanżem, że przegraliśmy 0-2, niż byśmy wygrali jak przed rokiem 2-1. W ten sposób zespół nie będzie miał jutro nic do stracenia i przynajmniej nie będziemy się musieli murować przed własna bramką (jak przed rokiem), bo to niestety Romie na dobre nie wychodzi."

"Przed pierwszym meczem wiedziałem że będzie ciężko ale liczyłem na korzystny wynik na Olimpico, ale teraz nie jestem w stanie patrzeć optymistycznie w przyszłość. Brak Tottiego jest zawsze dla Romy dużym osłabieniem a klasa przeciwnika decyduje o tym czy jest to tylko duże osłabienie czy też ogoromne. Myśle że o awansie moglismy już zapomnieć kiedy padła bramka na 0:2 w Rzymie, teraz wspaniale by było jeśli Roma ten mecz wygra powiedzmy 0:1 albo 1:2. Chociaż remis też będzie dobry w obliczu widma kolejnej porażki."

"Ludzie jakie 1-3 ? Manchester United dla waszej wiadomości w LM jeszcze nie przegral na Old Trafford dwiema bramkami !
Ja stawiam ze mimo iz nie musimy wygrac to i tak diably nie potrafia grac do tylu wiec bedzie 3-1 :)"

"Na Olimpico szczególnie pokazali jak nie potrafią grać do tyłu...
Troche obiektywizmu.
A to że ManU nie przegrało u siebie różnicą 2 goli to dobrze , w ten sposób umierają statystyki. Lyon też miał jakieś 40 spotkań nieprzegranych w CL u siebie...
Faktycznie , chyba się za bardzo podpalamy , pewnie będzie potem żal...
Pozdrawiam wierzących . Piję za tych co nie mogą...:D
Semper Fidelis."

Jak widać po powyższych, wybranych komentarzach, fani Romy naprawdę mają dobrze poukładane w głowie, tacy prawdziwi kibice. Nie oszukują się, wiedzą w jakiej są sytuacji i mimo małych szans na awans (o czym wiedzą) wierzą w swój zespół. Swoją drogą, zauważyłem też na stronie Romy kilka wpisów od "kibiców" naszej drużyny... Treści nie będę przytaczał, bo każdy chyba może się domyślić. Bez komentarza. :/

Dzisiejsze spotkanie będzie transmitowane na żywo o 20:45 na TVP2. Mój typ to 3:1 dla naszych. Zapraszam do komentowania.

wtorek, 25 marca 2008

DevilPage ma 5 lat

Dzisiejszego dnia, polska strona o Manchesterze United, DevilPage.pl kończy 5-lecie istnienia. Jak było, jest i będzie wg mnie, poniżej.


W sumie mogłoby być to już również 7-lecie, lecz ono obchodzone by było dopiero w sierpniu. A chodzi o to iż DP - jak zwykło mówić się na stronę, choć to po prostu skrót... - powstało już w 2001 roku, pod koniec wakacji. Serwis istniał około 6 miesięcy, na początku 2002 roku został jednak usunięty. Reaktywacja nastąpiła dopiero w marcu 2003 roku i właśnie ta data została uznana przez adminów - Barta (SlipKid, nick z forum) oraz Mathe0 - za oficjalny start DP.

DevilPage zaczęło się z biegiem czasu rozwijać, przybywało czytelników jak i osób które chciały rozwijać sam serwis poprzez pracę na nim. Od momentu kiedy pamiętam/mam neta, wielkim atutem DP zawsze były liczne i dobrej jakości działy. Mimo iż DevilPage już wtedy było na samym szczycie, ja odwiedzałem i udzielałem się regularnie na innej stronie - jeszcze chyba starszej od DP - ManUtd.pl Z początku wręcz nie cierpiałem DevilPage, zawsze krytykowałem ów serwis. (pamiętam iż swego czasu miałem nawet w opisie na gadu-gadu szubienice z nazwą dzisiejszego jubilata "w roli głównej" ;P) Po jakimś - dość długim - czasie, przerzuciłem się jednak na DevilPage, czego nie żałowałem. Strona była naprawdę dobra, wiele newsów codziennie itd.

Dominacja DevilPage trwała naprawdę długo. Rywalizacja z upadającym ManUtd.pl czy średnim - IMO przez całe istnienie tego serwisu - MUFC.pl nie była dla DP żadnym zagrożeniem. Przez cały czas powstawały - i wciąż powstają - to nowe serwisy o MU, które jeszcze szybciej znikają niż się pojawiły niezostawiając po sobie większego śladu jakiegokolwiek bycia w internecie. (Wyjątkiem jest chyba tylko ManuSite.pl które przetrwało do dzisiejszego dnia i trzyma się bardzo dobrze) Liczna redakcja DP (pamiętam iż chyba nawet 40 osób kiedyś było) nie osiadła na laurach. Serwis wciąż się rozwijał, osiągał wiele sukcesów, a mimo tego podejmował nowe wyzwania, by stawać się coraz lepszym.

Pamiętam jak byłem wręcz dumny z faktu, iż ja i reszta polskich kibiców Manchesteru możemy korzystać z tak znakomitego serwisu jakim był DevilPage. Była to chyba najlepsza wówczas nieoficjalna strona jakiegokolwiek klubu piłkarskiego w języku polskim. Bowiem ani najlepsza strona Realu, Barcy czy Milanu nie mogła zapewnić "swoim" kibicom takich przywilejów jakimi dysponowała ekipa z DP.

DevilPage wspinało się coraz wyżej, na szczyt bez końca. Wydawało się iż nic ich nie powstrzyma, że strona będzie tylko jeszcze lepsza, co już się wydawało niewyobrażalne. Jednak, ku memu zdziwieniu DP spadło z ów nieskończonego szczytu. Stało się to IMO w sierpniu 2007 roku. A nawet już trochę wcześniej.

Cofnijmy się do kwietnia ubiegłego roku. Pod koniec ów miesiąca, światło dzienne ujrzała kolejna nowość DevilPage. Wtedy to też powstał Redlog, wówczas dostępny jeszcze pod adresem Redlog.DevilPage.pl . Blog który teraz bije rekordy sławy i popularności, zdobył uznanie wśród wielu internautów czym była spowodowana I nagroda w kategorii "Kultura i media" w konkursie na Blogera roku 2007 organizowanym przez wiadomości24.pl, na samym początku był postrzegany raczej sceptycznie. Z czasem jednak zaskarbił sobie przychylność czytelników. Zrobił prawdziwą furorę. Teraz Redloga zna praktycznie każdy polski kibic MU który ma dostęp do neta.

Blogiem DP, Redlog był do lipca, kiedy to nastąpił ten "drastyczny" zwrot. Bardzo dużo osób z redakcji DevilPage odeszło by tworzyć samodzielnego bloga. Jeśli ktoś nie wierzy, to wystarczy spojrzeć w odpowiedni dział na Redlogu (luknijcie również na tych którzy już zrezygnowali z blogowania, na samym dole jakby co) - większość autorów bloga osobiście kojarzę z DP. Tym samym strona bardzo dużo na tym straciła.

Kilka dni po odłączeniu, DP zaprezentowało swoim bywalcom kolejną już odsłonę, którą możecie podziwiać do tej pory. Osobiście odebrałem to jako w pewnym sensie pokazanie użytkownikom przez Mathe0 i Barta, iż w serwisie nic złego się nie dzieje, ale również jako wejście w nową erę DP, by zamknąć całkowicie tą kiedy w redakcji byli jeszcze "buntownicy Redloga".
Natomiast sama nowa szata graficzna mimo jak zawsze podzielonych głosów, chyba jednak ostatecznie zawiodła. Niepotrzebnie admini wracali do czerwonego koloru jako tła strony, który tylko spowodował iż strona jest mniej przejrzysta i czytelna. Poprzednie wersje właśnie takie były i trzeba było to po prostu kontynuować. Krok w tył. Ale cóż, teraz wystarczy mieć już tylko nadzieję iż admini wyciągną wnioski i przy następnej szacie bardziej się postarają.

Lecz przecież nie samym wyglądem żyje strona. Z DevilPage - z nieznanych mi względów - po pewnym czasie znikło kilka opcji. Trochę poszperałem, zarówno na samym DP jak i w mojej pamięci i o to co udało mi się ustalić. Brak:
-widoku na "znajomych" innych użytkowników
-podcast.devilpage.pl
-chatu na tej samej stronie co relacja live (choć akurat mi ten chat nie działał, więc dla mnie to żadna strata)
-nowych artykułów, felietonów i wywiadów
-kalendarzu
-torrentów (ostatnio jednak DP dogadało się z jakąś stroną dzięki której można ściągać mecze)
-kilku działów: O stronie, mapa fanów czy też strzelcy Premier League

Możliwe iż brakuje czegoś więcej, mniej czy bardziej znaczącego. Jeśli wiecie to piszcie w komentach.

Po pojawieniu się nowej odsłony - aktualnej - brakowało również działu video, ale chyba po mocnych naporach ze strony użytkowników, którzy wciąż domagali się powrotu tego licznego zbioru filmików, został on przywrócony. Jednak IMO w znacznie gorszej formie, co też spowodowało brak mojej dalszej aktywności w tymże dziale.

Przyszłość dla DevilPage nie maluje się w kolorowych barwach. Bez specjalisty Radzia, znakomitej pisarki VTG oraz kilku świetnych redaktorów jak choćby Beckie czy JoJo, DP już nigdy może nie podnieść się z kolan. Jak będzie, czas pokaże.

Co prawda, obecne DevilPage nie jest jakoś zastraszająco słabe jak niektóre osoby mogły by wywnioskować po przeczytaniu niniejszego tekstu, lecz po prostu przyzwyczaiłem się do starego DP i jakoś trudno jest mi uwierzyć by ta strona aż tak obniżyła loty...

Teraz prym IMO wiedzie ManuSite.pl . Co prawda nie dorównują konkurencji z ich najlepszych lat, ale jednak chyba przewyższają obecnie DevilPage. Szkoda, gdyż nie ukrywam iż od zawsze wolałem DP i chyba tak już zostanie,mimo nawet tego że nie siedzę na niej całymi dniami jak to bywało kiedyś... :))

Podsumowując...
DevilPage to legenda polskiej sceny internetowej Manchesteru United. Niema chyba w Polsce kibica MUFC z dostępem do neta który mógłby nie znać DP. (ew. ktoś z młodego pokolenia) Kiedyś było na topie, teraz zdecydowanie schodzi z głównej sceny. Czy DevilPage ma już swoje najlepsze lata za sobą ? Dużo na to wskazuje...

Na koniec postanowiłem trochę pogrzebać w historii DP i tym samym prezentuję Wam dla przypomnienia newsy z poprzednich jubileuszy strony. (archiwum DP sięga najdalej do 5. lipca 2004 roku, wtedy też admini przedstawili nową odsłonę serwisu - tym samym nie ma newsa z pierwszych urodzin)

25.03.2005 - 2 lata
25.03.2006 - 3 lata - o dziwo, news ten jest niedostępny... :| sami zobaczcie
25.03.2007 - 4 lata
25.03.2008 - 5 lat


Admini DP sprezentowali jak co roku swym użytkownikom kolejne konkursy. (to akurat się nie zmieniło :P) Pierwszy polegał na tym by odnaleźć ukrytego gdzieś na stronie małego Diabełka. Po prostu. W drugim natomiast trzeba było odpowiedzieć na 9 pytań związanych ze stroną. Do wygrania koszulka oraz dwie piłki. Zwycięzca zostanie rozlosowany z pośród wszystkich poprawnych odpowiedzi, a wyniki poznamy już dziś wieczorem.

Swoją drogą, jeśli szczęście i tym razem będzie mi sprzyjać, może zdołałbym po raz drugi zgarnąć nagrodę w konkursie na urodziny DP. Bowiem, dokładnie rok temu - na 4-lecie strony - udało mi się wygrać jedną z siedmiu nagród. Był to bon o wartości 50 zł. na wykorzystanie w jednym ze sklepów internetowych. Kupiłem poduszkę z Manchesterem. :)

A co Wy myślicie o DevilPage, jak oceniacie stronę i jaką przyszłość im wróżycie ? Zapraszam do komentowania.
Jaki będzie wynik meczu Manchester - Liverpool ?
Wygra United - 18 głosów
Remis - 0
Wygra LFC - 3
Nie wiem - 0

W sumie 21 głosów.
oraz
Jaki będzie wynik meczu Chelsea - Arsenal ?
Wygra CFC - 5 głosów
Remis - 11
Wygra Arsenal - 3
Nie wiem - 0

W sumie 19 głosów.
I znowu dwie sondy. Jedna dotyczy dzisiejszego jubilata, druga nowego adresu bloga. (dochodzą mnie głosy, iż nie działa on wszystkim, choć z początku mogłem się tego spodziewać, lecz minęło już trochę czasu i zobaczymy jak jest teraz) Zapraszam do głosowania i przypominam o komentowaniu.

niedziela, 24 lutego 2008

Sroki rozstrzelane!

6:0 w styczniu, 5:1 w lutym. 11 bramek strzelonych jednej drużynie w dwóch spotkaniach. Niesamowite.
Kolejny dobry mecz w wykonaniu United. W minionym tygodniu, Diabły spisały się na medal. Najpierw wygrana 4:0 z Arsenalem w FA Cup, następnie remis 1:1 na wyjeździe z Lyonem w ramach Champions League, a dziś pogrom na St James' Park.


United zagrało dobre spotkanie uwiecznione pięcioma bramkami. Liderami zespołu znowu były nasze dwie największe gwiazdy i ikony zespołu w jednym - Wayne oraz Cristiano. Bez nich, obecne United wiele traci. To na tych graczach opiera się głównie nasz "ciąg" na bramkę rywala. Ale tym raczej Ameryki nie odkryłem... ;p
Kolejny dobry występ zaliczył Nani który IMO spokojnie mógłby już zastąpić Ryana. Także bardzo dobrze grał Carrick, a jego podanie przy pierwszym golu Crisa to była czysta poezja. Dobrze iż trafienie zaliczył Saha, to na pewno doda mu pewności siebie w następnych spotkaniach.

A jak na drugi z rzędu blamaż w starciu z MU zareagowali polscy kibice Srok?

Komentarze:

Podczas trwania spotkania:

"Żal nasza gra. Owen prawie z boiska nie wyleciał. Karny według mnie powinien być, bo po pierwsze trzymał go ręką Rio, a po drugie tą nogą którą wykopywał piłkę kopnął też w udo Owena. Barton próbuje coś zrobić, ale On chyba po prostu nie ma umiejętności. Co robi Zoggy w obronie to ja nie wiem. Kto wymyślił, żeby go tam wstawiać. Już lepiej do środka pola. Enrique lepiej gra w obronie niż Zoggy. Smith...jest na boisku? Bo nawet nie kosi, co ma w zwyczaju. Aaa szkoda się rozpisywać."

"powoli zaczynam przyzwyczajać się nie do radości ze zwycięstw czy remisów, ale do radości z każdej strzelonej przez nas bramki. Nie ważne jak, nie ważne ile, ważne że te patałachy potrafią (mają szczęście) umieścić piłkę w bramce chociaż raz, przy np 2-3 straconych golach.
Z MU się na to nie zapowiada."

"to było pewne teraz tylko możemy podziwiać geniusz Ronaldo i śmiać się z naszych ciot.
A tak wogule to ile typujecie 5-0 , 6-0 ?? bo 4-0 napewno bedzie :("

"1-4.... rooney gol, smith asysta :|"

"Jakby Manchester nie stanął po bramce na 0-3, to teraz byłoby już gdzieś 0-7 :D Im się po prostu nie chce za bardzo forsować, gdy zwycięstwo już pewne. Okazałe zwycięstwo."

"czego mogliśmy sie spodziewac skoro nawet wymęczony manchester ładuje nam z palcem w dupie 4 bramy :(
nie wiem czy ten klub kiedykolwiek odzyska dawną reputacje :("


Po meczu:

"ja pierdole. parodia. 1-5 u siebie."

"Średni mecz. Na początku pisałem, że wszystko poniżej 0-5 będzie dobrym wynikiem. Przegraliśmy tylko 1-5, więc "Sroki" mnie ani nie zachwyciły, ani nie zawiodły. Może gdyby Manchesterowi się bardziej chciało, ten mecz by wyglądał inaczej. Na plus należy zapisać, że zdobyliśmy gola.
PS. Znowu na onecie będzie nagłówek: "Sroki rozstrzelane", "Sroki rozgromione", "Sroki rozpierdolone" lub coś w tym stylu :D"

"Ale już jest lepiej ! Mamy strzelonego gola nie łamcie sie !"

"1:5 to juz nie przegrywaja teraz Wyspy Owcze z Niemcami.Teraz Blackburn u siebie.Remis???"

"Masakra... w dwumeczu z Manu 11 bramek straconych i 1 gol strzelony... Keegan to chyba nie właściwa osoba na nie właściwym miejscu... A Butt- nazwisko idealne co do gracza... Big Sam teraz może by remisował lub wygrywał a nie dawał łatwych punktów drużynom którym też można urywać punkty.
Pamiętam, po pierwszym meczy sezonu tekst nie wiem kto go pisał "Lidera mamy za chuja go nie oddamy..." Teraz modlić sie, abyśmy nie grali w Coca-Cola Championship... Bo staje się to coraz bardziej realne =("

"no coment co ci ludzie sobą reprezentują, anty futbol k....wa"

"a tak sie zastanawim skim w lidze jestesmy w stanie wygrac?"

"osobiscie, wali mnie ze z manchesterem dostajemy 6-0, 1-5 - bylo tak nie raz i zapewne pare razy jeszcze nastapi. Bylo tak.np za czasow Robsona, kiedy to mielismy 3 miejsce, wpadl ManU i wygral 6-2...ja sie przerazam tym ze takie Portsmouth albo Aston Villa wkleja nam 4 a my takiemu Boltonowi u siebie nie potrafimy bramki strzelic ... to co? everybody coca cola i mc donald w nastepnym sezonie? "I'm Lovin it"...troche zmienic i KK moze jako Ronald wystepowac"

"Smith był najwidoczniejszy tzn. jego włosy ;p"

A na koniec komentarz, który spodobał mi się najbardziej.

"Taaa, może od razu chciałbyś 3 punkty? Albo nawet serię zwycięstw? Weź no daj takiemu palec, to chce całą rękę. Keegan stopniowo wdraża nas w swoją strategię i poprawa znacząca nie nastąpi z dnia na dzień. To proces ewolucyjny, a nie rewolucyjny. Na razie zaczęliśmy zdobywać bramki w każdym meczu. Fakt, że rywale zdobywają pięć razy tyle, ale szczegóły zostawmy statystykom. Jak już utrwalimy systematyczność zdobywania goli, to zabierzemy się za tyły. Nie można mieć od razu wszystkiego. Z Blackburn wszystko poniżej 0-3 będzie dobrym wynikiem."

The End

Jak czytam takie komentarze jak powyżej, to od razu widać że nie mamy tu do czynienia z żadnymi dziećmi, tylko z normalnymi kibicami, którzy potrafią skrytykować swą drużynę i się nie okłamują z rzeczywistością. I to właśnie są prawdziwi kibice, którzy umią ochrzanić własnych piłkarzy, przyznać że zasłużenie przegrali i pogratulować wygranej rywalom. A nie tak jak jest na stronach Manchesteru (Realu, Arsenalu, Chelsea i innych "wielkich" drużyn) gdzie dzieciaki się srają jaka to ich drużyna zajebista.
Owszem, w przypadku MUFC obecnie powody są do tego by popadać nawet w huraoptymizm, ale tak po prostu jest ciągle. Zawsze najlepsi. :/ Rzygać się chce.

Następne spotkanie z Fulham, na wyjeździe.

Zapraszam do głosowania w nowej sondzie. Pytanie dotyczy jednego z pojedynków 1/8 finału Ligi Mistrzów.

sobota, 23 lutego 2008

Kibice Srok przed rewanżem

Już dziś na St. James' Park o 18:15 polskiego czasu, Newcastle United przywita gości z Manchesteru. Ostatni mecz pomiędzy tymi drużynami odbył się 12. stycznia tego roku na Old Trafford gdzie MUFC wygrało 6:0. Wątpliwe byśmy powtórzyli taki wynik, ale najważniejsze jest zwycięstwo, nawet różnicą jednej bramki. Nie możemy już tracić punktów, gdyż tym samym Kanonierzy uciekną nam na dobre, a już mają przewagę 5 punktów. Londyńczycy grają w tej kolejce z beniaminkiem z Birmingham więc nie ma zbytnio co liczyć by stracili jakiekolwiek punkty...

Newcastle zajmuje w tym sezonie dopiero 13. miejsce w tabeli z 28 punktami. Od meczu z Man United, Sroki rozegrały w lidze 4 spotkania: 0:0 z Boltonem u siebie, przegrana 0:3 na wyjeździe z Arsenalem, następnie remis na własnym boisku 1:1 z Boro i znowu porażka na wyjeździe z Aston Villa aż 1:4. Widać iż ich forma wcale sie nie polepszyła, a przyjście Kevina Keegana jak dotychczas nie wiele zmieniło. Pod wodzą Anglika Newcastle jeszcze nie wygrało, a najbliższą okazją do przełamania tego będzie właśnie dzisiejsze spotkanie.


Jak przy okazji poprzedniego spotkania, i tym razem postanowiłem zamieścić kilka komentarzy polskich kibiców Newcastle z ich jedynej strony: www.nufc.pl


Komentarze:

"rozniesmy te czerwone scierwo!!!!!!!!! obym tym razm to ja sie z brata smial jak on ostatnio"


"Tak jest!!!A cooo!! jak szalec to szalec!!!bedzie 23:4 dla nas =D"


"hahhahaha...mimo tragedii w klubie, maja chlopaki jeszcze poczucie humoru.... po rewelacyjnych ostatnich spotkaniach, nagle ogramy ManUtd co nam sie nie udalo od bodajze 6 lat ? predzej sie zesram w Ambasadzie o 13:45 niz wygramy z Manutd"


"kazda passa kiedys sie konczy wiec czemu nie teraz??"


"teraz to i z derby bysmy zagrali to i tak becki ...."
-"co to znaczy teraz to i z derby ? Przeciez juz nas pobili"


"my akurat nie nalezymy do tego rodzaju klubów, które przerywają jakieś passy zwyciestw rywala, raczej jesteśmy ich kontynuatorami... :D"


"znajac zycie i tak dostaniemy w dupe min 0:2, i nawet jakbysmy trenowali nawet pól roku to nic to nie da,trzeba nowych dobrych graczy, a Butt i inne wiesniaki co nie umieja grac 1/2 tyg mniej i na ławę"

"Może jeszcze nie tym razem, ponieważ mamy 1) słabszych piłkarzy 2) słabszą drużynę, ale następnym razem może ich pokonamy. Nie od razu Kraków zbudowano. Na początku będą wpadki, porażki i niezadowalające wyniki. Ale jestem dobrej myśli jak chodzi o przyszłość. Kiedyś los się odmieni ;-)"
-"tylko kiedy?za 5 lat!.Musimy się pogodzić,że przez najbliższe lata będziemy zwykłymi średniakami w lidze!,bez żadnych sukcesów na Europejskich boiskach!.I tylko pozostało nam mocno wierzyć,że kiedyś będziemy na "szpicy" :)."


"remis bedzie wielkim sukcesem-atut wlasnego boiska na nic w tym sezonie sie nie zdaje-poza tym, nawet jak sie utrzymamy pierwsza polowe, to w drugiej jak zwykle usiądziemy i bedzie klapa. ManUtd - dzisiaj nie gra m.in Nani, Tevez i np. Fletcher ktory zdemolował druzyne Arsenalu. Wystarczy ze dwoch z nich bedzie mialo swoj dzien to lezymy i kwiczymy. Man Utd potrzebuje punktow i nie pozwoli ich sobie łatwo odebrac. W Newcastle natomiast jest gadka o psychice druzyny, o tym ze chłopaki wierza w dobry rezultat i na przestrzeni 3 dni daja sobie wbic 6 goli z Arsenalem. Nawet z Boro nie moglismy wygrac. To, że druzyna z takim skladem, zajmuje takie miejsce, to rzecz jasna, jest parodią - ale kazdy o tym wie. Jesli o sile zespolu ma decydowac Owen, ktoremu praktycznie nikt nie stwarza szans (no, ostatnio ciut lepiej), Cacapa - ktory jest po prostu za wolny na premiership (Benjani go rozjechal na St.James Park), Emre - ktory ma byc kluczem do rozmontowania rywali - potrafi jedynie od czasu do czasu ładnie wrzucic (nie wiem kiedy ostatni raz widzialem jakis rajd w jego wykonaniu) to cos jest nie tak. N'Zogbia, Given i np. Beye, ktorzy generalnie trzymaja przyzwoity (albo i wyzej) poziom sami meczu nie wygraja... I wlasnie z tych powodow, centralnie chce mi sie rzucac kurwami na lewo i na prawo za kazdym razem jak ogladam kolejny badziewny wystep naszej druzyny...nie zrozumcie mnie zle, ja chcialbym, kurwa jak to KK powiedzial "I'd LOVE IT" jesli by sie udalo skubnac punkt Manchesterowi...ale po prostu tego nie widze"

The End


Jak widać, komentarze są bardzo pesymistyczne, ale i w pewien sposób obiektywne. Kibice sami zbytnio nie wierzą w zwycięstwo czy nawet remis. Na koniec jeszcze przytocze tylko wypowiedzi obydwu trenerów przed dzisiejszym spotkaniem.

Kevin Keegan:
"Wiem, że mają dobra drużynę. Nie potrzebuję oglądać video, by się o tym przekonać. Pokonaliśmy ich jednak wcześniej i mam nadzieję, że uda się nam i tym razem. Lice że pokażemy na co nas stać naszym kibicom w sobotni wieczór."

Sir Alex Ferguson:
"Jesteśmy w pozycji, w której nie możemy pozwolić sobie na potknięcia. Prawdopodobnie dam kilku zawodnikom odpocząć, aby uniknąć problemów ze zmęczeniem. Świeżość jest zawsze potrzebna. Zwłaszcza, że wchodzi Liga Mistrzów, która zazwyczaj jest w środku tygodnia. Po ostatnim starciu wszystko jest OK."

Mój typ:
0:3

EDIT
Zakończyło się spotkanie Arsenalu z Birmingham wynikiem remisowym 2:2. Tym samym Kanonierzy stracili dzisiaj dwa punkty, co może nam pozwolić, przy okazji wygranej z Newcastle, zbliżyć się do Londyńczyków na trzy punkty. Nadarzyła się duża szansa - nie możemy jej dzisiaj zmarnować.

wtorek, 19 lutego 2008

W morde! Dzisiaj Liga Mistrzów!

Tak zareagowałem dzisiejszego ranka "w duchu" leżąc jeszcze w łóżku, gdy sobie uświadomiłem że już dziś wieczorem powraca Liga Mistrzów. Mimo iż wiedziałem o tym już od dobrych kilku dni, to dopiero dzisiaj do mnie to dotarło. To już dziś. Champions League. O ja jebie. Ale wróćmy już na ziemie.

Pozostało tylko 16 drużyn. Jesteśmy coraz bliżej finału który odbędzie się w tym roku na Łużnikach w Moskwie. Które drużyny wybiorą się do Rosji ? Do tego jeszcze daleko, na razie przeanalizujmy dzisiejsze i jutrzejsze spotkania.
Wtorek, 19.02.2008
FC Liverpool – Inter Mediolan
AS Roma – Real Madryt
Olympiakos Pireus – Chelsea Londyn
Schalke 04 Gelsenkirchen – FC Porto

Środa, 20.02.2008
Arsenal Londyn – AC Milan
Celtic Glasgow – FC Barcelona
Olympique Lyon – Manchester United
Fenerbahce – FC Sevilla
Nie ma co ukrywać iż gospodarze pierwszych meczy, jeśli chcą awansować dalej, po prostu nie mogą przegrać dziś czy jutro. Zwycięstwo któregokolwiek "gościa" może oznaczać już prawdopodobny awans do ćwierćfinałów.

Olympique Lyon vs Manchester United
Nie jestem przekonany czy Manchester zwycięży jutro z Lyonem we Francji. Przeglądałem kilka for piłkarskich i wielu kibiców United pisze iż Lyon to dobra drużyna, z którą trzeba się liczyć, ale jak typują wynik to bardzo często stawiają na zwycięstwo MU. Sory, ale wnioskuje po tym że ten Lyon jest taki groźny że aż nie groźny; albo iż my jesteśmy tacy zajebiści że wszystkim spierzemy dupska a potem będzie rozczarowanie bo przecież "jak to mogliśmy przegrać z takimi ciotami". No sory, ale albo jedno albo drugie. Jeśli jutro Manchester wywiezie pełną pulę ze Stade de Gerland to będe mocno zaskoczony i może wówczas bardziej uwierzę że jesteśmy tacy "zajebiści". Bo wygrać z Lyonem u nich to będzie sztuka. I wielki sukces. Przynajmniej ja to tak będe traktować. Ale jak na razie w moich optymistycznych myślach stawiam na remis. Bramkowy, oczywiście.

Co do innych spotkań...
Wcale nie liczyłbym na zwycięstwa Realu, Interu czy Barcelony. :]

Liverpool vs Inter
Liverpool nie powinien raczej przegrać na swoim terenie z liderem Serie A. Bo bądź co bądź, Liga Mistrzów rządzi się swoimi prawami. A akurat The Reds udowodnili w ostatnich sezonach iż jak nawet nie wiedzie im się w rodzimej lidze, to w Champions League raczej nie zawodzą.

Olympiakos vs Chelsea
Miejmy nadzieję - my, kibice United - iż Olympiakos nie da powodów radości kibicom Chelsea z zapewnienia awansu tej drużyny już w pierwszym meczu. Bo faworytem The Blues jest. I awansować powinni.

AS Roma vs Real Madryt
Zapowiada się bardzo ciekawie. Roma jest kolejnym zespołem, który jeśli chce awansować, musi już w pierwszym meczu u siebie wyrobić sobie przewagę, która moooże wystarczy na rewanż w Hiszpanii. Choć jednak stawiam na Real. Bo jakby inaczej. Są w zbyt dobrej formie.

Schalke vs Porto
Niestety ale mam obawy iż to jednak Schalke awansuje, mimo iż bardzo bym chciał by zrobiły to Smoki. Dziwne przeczucie, ale jednak. A co do meczu, będzie zapewne wyrównane, ale raczej wygrają gospodarze. Wątpię nawet w remis.

Arsenal Londyn vs AC Milan
Ze spotkania zapowiadającego się na hit, może wyjść 'gówienko'. W szeregach Kanonierów plaga kontuzji. Dość prawdopodobne iż nie wystąpi aż 8 piłkarzy. (Djourou, Van Persie, Diaby, Denilson, Rosicky, Walcott, Clichy oraz Song) Nie zmienia to jednak faktu, iż będzie to mecz młodych wilków z Londynu ze starymi, lecz doświadczonymi piłkarzami Milanu. Do meczu rewanżowego część kontuzjowanych piłkarzy Arsenalu zapewne się wyleczy, ale wówczas może być za późno. Trudno bowiem przypuszczać, iż jak u siebie uzyskają niekorzystny wynik, to na wyjeździe coś zdziałają. W takie cuda trudno mi uwierzyć.Choć mimo tej plagi urazów, mam nadzieje że Kanonierzy sobie jakoś poradzą. A chciałbym by to Londyńczycy awansowali. :]

Celtic vs Barcelona
The Boys to najlepszy przykład drużyny która u siebie może wygrać z każdym jak i zarówno na wyjeździe z każdym przegrać. Barca nie jest w najlepszej formie, co Celtic może wykorzystać, ale raczej tylko na własnym boisku. A na wyjeździe ważnym czynnikiem będzie postawa naszego Artura Boruca.

Fenerbahce vs Sevilla
Bardzo wyrównana para. I już po raz kolejny dzisiaj, ale i ostatni, powtórzę iż jeśli gospodarze, czyli Turcy marzą o awansie muszą w meczu u siebie osiągnąć dobry wynik. To podstawa by mogli myśleć o dalszej grze w Lidze Mistrzów.

Champions League w TV: (nie uwzględniam poniżej platformy "n" - tam jak wiadomo są wszystkie mecze)

Wtorek
Brak spotkań.
Skróty wszystkich meczy - 23:30 (TVP2)

Środa
Celtic vs Barcelona - 20:30 (TVP2)
Skróty wszystkich meczy - 23:10 (TVP2)

Czwartek
Brak jakichkolwiek powtórek/skrótów.

Piątek
"Liga Mistrzów 1/8 finału 1. mecze"* - 10:30 (EuroSport)
Olympique Lyon vs Manchester United - 13:30 (Polsat Sport)
Celtic vs Barcelona - 20:10 (Polsat Sport)
Arsenal Londyn vs AC Milan - 22:20 (Polsat Sport)

Sobota
Liverpool vs Inter - 07:00 (Polsat Sport)
Arsenal vs AC Milan - 09:10 (Polsat Sport)
Celtic vs Barcelona - 11:20 (Polsat Sport)
Olympiakos vs Chelsea - 22:40 (Polsat Sport)

* - nie wiadomo który dokładnie EuroSport pokaże mecz, a raczej jego 45 minutowy skrót.

Jak widać powyżej, obecnie liczba pokazywanych meczów LM w TV jest żenująca. Pamiętam, jak kiedyś we wtorkowe i środowe wieczory zarówno na Polsat Sport i TVP były transmitowane spotkania Championsów. To były czasy... A teraz najlepiej mieć eNke (gdzie pokazują wszystkie mecze) albo dość szybki internet. (i program, typu SopCast)

I właśnie dzisiaj zamierzam użyć tej drugiej możliwości, jaką jest internet i SopCast. Z pośród wszystkich dzisiejszych spotkań (L'pool-Inter, Roma-Real, Pireus-Chelsea, Schalke-Porto) prawdopodobnie wybiorę ten ostatni. Czemu ? Przede wszystkim bo to Porto. A jak Porto to i Quaresma. Piłkarz dla którego oglądam (o czym już pisałem w innym poście) wszystkie mecze ligowe Smoków które transmituje Polsat Sport w tym sezonie. Oczywiście, jest jeszcze inny "argument" - Przemysław Kaźmierczak. Ostatnio zagrał dwadzieścia minut w zwycięskim spotkaniu z Maritimo (3:0). Oprócz żółtej kartki (po trzech minutach bycia na boisku - choć wg mnie kartka trochę na wyrost) i jednego niedokładnego podania, "Kaz" zagrał bardzo przyzwoite spotkanie. Wykazał się dużą ambitnością oraz walecznością, choć musi jeszcze nabrać maksymalnej pewności siebie na boisku. W meczu z Schalke nie ma raczej co liczyć iż ujrzymy Przemka nawet na końcowe minuty, ale cóż, zawsze warto mieć nadzieje. Ja taką mam. ;)
Po za tym, spotkania na Anfield Road i Karaiskaki Stadium będą pokazane w piątek na Polsacie Sport. (ten pierwszy o 7 rano, więc chyba jednak nie zobacze... choć, kto wie) No i jeszcze jeden ważny fakt. Zależy jaki będzie obraz oraz jakoś meczu z Veltins-Arena. Jeśli 'negatywny' to zmienie na Roma-Real. :)

Moje typy na pierwsze mecze LM:
Liverpool vs Inter Mediolan 1
AS Roma vs Real Madryt x
Olympiakos vs Chelsea x
Schalke vs FC Porto 1
Arsenal vs AC Milan x
Celtic vs FC Barcelona x
Lyon vs Manchester 1
Fenerbahce vs Sevilla 1

Czy tak będzie ? W czterech pierwszych przypadkach, przekonamy się już za niecałe 3 godziny. ;))

niedziela, 10 lutego 2008

Trio United w TV!

Pamiętam jak w 2006, a później i w 2007 roku (przypadło to na zwycięstwo Barcy w LM) Polsat Sport - w tym też oczywiście PS Extra - zaczął emitować kilkuminutową kompilację związaną z ogólnie mówiąc, dziejami Barcelony. Najładniejsze bramki i akcje z dawnych lat aż po dzisiejsze czasy, najlepsi piłkarze i odnoszone przez nich sukcesy - a to wszystko oprawione odpowiednio dobraną muzyką. (twórcami byli chyba ludzie z BarcaTV) Osobiście kompilacja przypadła mi do gustu. Pamiętam że za każdym razem zazdrościłem polskim fanom Barcy którzy na pewno musieli być szczęśliwi i dumni iż każdy kto wówczas przełączy na Polsat Sport (lub Extra) i obejrzy ten filmik będzie mógł zobaczyć jaki mają wspaniały klub. Ktoś powie że w necie, na chociażby takim YTcie znajduje sie masa filmików o Barcelonie, Realu, Manchesterze i innych drużynach. Ale właśnie w tym cały sęk. Że w internecie są tysiące najróżniejszych filmików, a w TV został wyróżniony jeden jedyny.

Bardzo wówczas chciałem, by móc kiedyś zobaczyć - a przy okazji wiele innych telewidzów przed ekranami - taką kompilację ale związaną z Manchesterem.

I się doczekałem. Może nie w takiej samej formie jak to było z Barcą, ale to nic.

Kilkanaście już dobrych tygodni temu (powiedział bym nawet że kilka miesięcy) zobaczyłem na PS kompilację poświęconą tylko i wyłącznie Cristiano Ronaldo. Najładniejsz bramki, dryblingi, zagrania, asysty itd Już wtedy byłem zachwycony. Ale to był dopiero początek... Za jakiś czas hop - i kompilka o Roo. Minęło nie wiele czasu a tu proszę - filmik o Scholesie. No naprawdę, coś wspaniałego. :) Trzy kompilki o naszych najlepszych obecnie piłkarzach w Polsacie Sport. Kto by się spodziewał. :D I teraz to my, kibice Manchesteru możemy być dumni, że nasze trio może podziwiać każdy przeciętny Kowalski akurat oglądający PS. A przynajmniej mnie osobiście to raduje. :]

Znalazłem na YT fragment owej kompilacji o Scholesy'm a dokładnie "5 najlepszych bramek".

No cóż, teraz pozostaje tylko liczyć na kolejne kompilacje na Polsacie. Oby dalej związane z United. :]

PS. Filmiki są dziełami panów z MUTV.

Kto wygra tegoroczny Puchar Narodów Afryki ?
-Egipt - 2 głosy
-Ghana - 1
-Kamerun - 1
-Wybrzeże - 0

W sumie 4 głosy.

I jeszcze wcześniejsza sonda.

Czy będziesz oglądać tegoroczny Puchar Narodów Afryki ?
-Tak, w TV - 4 głosy
-Tak, przez neta - 0
-Nie - 2

W sumie 6 głosów

Nowy cytat i sonda już dostępne.

czwartek, 29 listopada 2007

O Ronaldo i stu próbach


W piątej kolejce fazy grupowej Ligi Mistrzów, Manchester United pokonał na własnym boisku Sporting Lizbona 2:1. W ostatnich minutach meczu, zwycięstwo nad Portugalczykami zapewnił United ich rodak. Cristiano Ronaldo. Można by powiedzieć, że nareszcie udało mu się strzelić bramkę z rzutu wolnego. Bo w końcu ile to już razy widzieliśmy ten charakterystyczny rozkrok Crisa, głębokie wdechy i wydechy powietrza, rozbieg, strzał z tak zwanego "liścia" i... pierdut - prosto w mur. Ale teraz nareszcie się powiodło. Tak jak właśnie to sobie on mógł wymarzyć. Jeden z najlepszych dryblerów futbolu i gwiazdor swej drużyny.
Doliczony czas gry. Remis. Rzut wolny przed samym polem karnym. Staje na przeciwko bramkarza i jego jakże pieszczotliwie dokładnie ustawionego muru. W jego głowie kłębią się przeróżne myśli:

"To moja była, ukochana drużyna. Drużyna w której się wychowałem, szlifowałem talent i wybiłem na szeroką wodę. To dzięki niej moge grać teraz w jednym z najlepszych zespołów świata. Jeśli trafie, prawdopodobnie pozbawię ich awansu. A przecież my, i tak już gramy dalej."

Wdech. Wydech.

"Przeszłość trzeba zostawić w spokoju. Jestem wdzięczny im (Sporting) za to wszystko czego mnie nauczyli, ale liczy się tylko tu i teraz. Reprezentuje barwy Manchesteru United. Nie chce zawieść tych wszystkich kibiców którzy teraz spoglądają na mnie z trybun i modlą się bym tym razem nie przestrzelił. Znowu. Co z tego, że poprzednie mecze miałem udane. To już nie ważne. To się nie liczy. Musze to zrobić. Musze strzelić gola. Teraz albo nigdy."

Gooooool!

Szał na trybunach. Ronaldo zdobywa zwycięską bramke. Rozłożone ręce i szeroki uśmiech na twarzy mówiący "ja tylko kopnąłem tą piłkę, nic więcej - nie moja wina że wpadła do bramki".

Manchester United tym samym odniósł piąte zwycięstwo z kolei i ma komplet punktów na swym koncie - jako jedyna drużyna w tej edycji Ligi Mistrzów! Wystarczy jedynie życzyć już Czerwonym Diabłom by dołożyli do tego kolejną wygraną w meczu wyjazdowym z Romą i zakończyli fazę grupową z 18 punktami. :]

Z jaką drużyną z 2.koszyka chciał(a)byś by Polska zmierzyła się na Mistrzostwach Europy 2008?
Chorwacja - 4 głosy
Włochy - 0
Czechy - 2
Szwecja - 0

W sumie 6 głosów.


Hehe zmienilem cyca oh sory mialo byc of korz cytat hehe drobny bledzik eh eh kazdy moze sie zdarzy hie hie :D dobra przestaje juz tak stekac hehe bo to bżmi jak bym sie pieprzyl z jakas laska hehe oczywiscie laska - dziewczyna hehe nie taka dla podpierania starych moherow :D:D:D:D:D hehe koncze bo sie tu zara zaheham na smierc i mi morale jeszcze spierduten do zera a jutro wlasciwie dzis na uczelnie ide i bede miec przejeba** hehe Glory glory Man United !! :* hehe

PS. Jutro nowy cyc. Przepraszam. Cytat, hehe.

wtorek, 28 sierpnia 2007

Smutny dzień w historii futbolu

Od dnia dzisiejszego nie zobaczymy już na boisku dwóch znakomitych piłkarzy. Choć o ile jest szansa, że jednego ujrzymy jeszcze przy okazji różnych spotkań towarzyskich (charytatywnych itd.), o tyle drugiego już nie. Obydwaj odeszli z "czynnego" futbolu, lecz w pamięci kibiców pozostaną na zawsze. Pierwszy jako legendarny piłkarz, wierny przez 11 lat tym samym barwom; drugi jako młoda, niespełniona nadzieja hiszpańskiego i światowego futbolu. Niespełniona nie dlatego iż zmarnował talent czy co tam innego, a przez to iż musiał "zmienić miejsce zamieszkania". Na zawsze. Nieodwołalnie.

Zaczynamy jednak od legendarnego.

Dzisiejszego ranka Ole Gunnar Solskjaer oznajmił iż postanawia zakończyć swą piłkarską karierę. Spełniło się niespodziewanie spodziewane. Bowiem każdy miał w świadomości, iż Norweg swoje lata ma i w końcu kiedyś to nastąpi. Lecz nikt nie przypuszczał że te kiedyś nastąpi właśnie dziś.


Solskjaer urodził się 26 stycznia 1973 roku w mieście Kristiansund. Swą zawodową karierę rozpoczynał w Clausenengen w 1990 roku. Po czterech latach przeniósł się do Molde gdzie przez dwa sezony, występując w 42. spotkaniach zdobył trzydzieści jeden bramek. Taki znakomity dorobek nie mógł przejść bez echa w Europie. Batalie o dwudziestotrzyletniego wówczas Norwega wygrał Manchester United. Solskjaer tym samym mógł już pakować manatki i przeprowadzać się na Old Trafford, gdzie jak się później okazało, zrobił wspaniałą karierę. Już w swym debiucie - na Old Trafford, przeciwko Blackburn Rovers - zdobył pierwszego gola w barwach United. Kto by wtedy pomyślał iż strzeli ich ponad setke ? I przejdzie do historii klubu jako jeden z najskuteczniejszych piłkarzy ? Jakiś tam Norweg, 'o twarzy dziecka'... A jednak! Ole sie udało. Stał się ulubieńcem fanów. Nigdy nie narzekał że siedzi na ławie, jak to co po niektórzy; nie załamał się po kontuzjach, które dręczyły go niejednokrotnie. Lojalnością, wytrwałością i duchem walki zdobył serca kibiców United i szacunek u rywali. Oraz strzelił wiele bramek.

Najważniejszą bezapelacyjnie była ta w doliczonym czasie gry dająca zwycięstwo w meczu z Bayernem Monachium 2:1 w finale Ligi Mistrzów w 1999 roku.

2:1 Solskjaer Manchester vs Bayern
Ole dokonał także innego, nie lada wyczynu. W wyjazdowym meczu z Nottingham Forest, Norweg po wejściu z ławki rezerwowych, w zaledwie 13 minut strzelił cztery bramki, a United wygrało to spotkanie aż 8:1.

Solskjaer x4 Nottingham vs Manchester

W pamięci kibiców na długo zapadnie także 'pościg' przez całe boisko za Robem Lee w meczu z Newcastle United. Ole ostrym wślizgiem od tyłu zaatakował przeciwnika, za co dostał oczywiście czerwoną kartkę i burze oklasków od kibiców United za poświęcenie dla drużyny.

Solskjaer vs Rob Lee

Ole był profesjonalistą w każdym calu. Jak wspomniałem i wspomne ponownie, nigdy nie grymasił iż tak często rozpoczynał mecz na ławce. A potem wchodził i tak robił swoje. Prawdziwy wzór do naśladowania.

Solskjaer swoimi bramkami przyczynił się do niejednego sukcesu w ostatnich latach Manchesteru. Norweg wygrał z United 6 razy lige angielską, dwa razy Puchar Kraju, 4 razy Tarcze Wspólnoty oraz raz triumfował w Lidze Mistrzów i Pucharze Interkontynentalnym. Wspaniały dorobek.

A kariera Ole mogła potoczyć się jeszcze lepiej, gdyby nie feralne kontuzje. Najpierw w sezonie 1997/98 pauzował kilka tygodni, a następnie pod koniec sezonu 2003/04 nabawił się urazu kolana. Przerwa trwała aż 20 miesięcy, do gry wrócił dopiero w grudniu 2005 roku...

20LEGEND



Przejdźmy do niespełnionej nadzieji...

W dzisiejsze południe świat obiegła straszliwa wiadomość. Antonio Puerta, piłkarz FC Sevilli zmarł w szpitalu na wskutek zatrzymania akcji serca. Wszystko zaczęło się od zasłabnięcia 22-latka w sobotnim spotkaniu Primera Division z Getafe. Mimo tego, piłkarz o własnych siłach zdołał zejść z boiska do szatni. Jednak tam po kilku minutach ponownie zemdlał i został szybko odwieziony do szpitala. Lekarze określili stan piłkarza jako krytyczny. Brak dostępu tlenu do mózgu oraz poważne uszkodzenie mięśnia sercowego nie dawały najlepszych rokowań. Nawet jeśli Puertcie udało by się przeżyć, wątpliwe było żeby wrócił do futbolu...

Cały piłkarski świat opłakuje śmierć Hiszpana. Do klubu z Sevilli oraz rodziny piłkarza, napływają tysiące listów kondolencyjnych. Na stronach internetowych masa wpisów z wyrazami współczucia. I niedowierzania. Każdy pyta "Dlaczego ?" W tak młodym wieku, gdzie przyszłość czekała na niego z otwartymi ramionami. Zawodowa i prywatna. Sevilla możliwe iż będzie w tym roku grać w Lidze Mistrzów. (z powodu śmierci Puerty mecz rewanżowy z AEK Ateny został przełożony na poniedziałek, trzeciego września) Natomiast żona Hiszpana za niecały miesiąc spodziewa się dziecka.

† RIP Antonio Puerta †



28 sierpnia 2007 roku - nie będzie to szczęśliwie zapamiętana data w historii futbolu. Lecz że zapamiętana, to zapewne. Jeśli by nie śmierć Antonio Puerty tego samego dnia co zakończenie kariery przez Ole Gunnara Solskjaera, chyba tylko zagorzali fani United za kilka lat pamiętali by, że dokładnie 28 sierpnia Norweg "zawiesił buty na kołku". A tak, obydwa wydarzenia będą ze sobą kojarzone.

wtorek, 21 sierpnia 2007

Czy to sen ? Nie, to koszmar!


W ostatnią niedziele, na City of Manchester Stadium, Czerwone Diabły przegrały derbowe spotkanie z The Citizens 1:0 i z dwoma punktami, na 16 miejscu pozostają wciąż największą negatywną niespodzianką w Premier League. Ba, w Europie... Choć to dopiero trzy mecze.

Aż trudno jest kontynuować taki post. A tym bardziej iż nawet meczu nie oglądałem. Nie wiem jak graliśmy, czy zasłużenie przegraliśmy czy nie. Jedynie mogę sie dowiedzieć czegoś po komentarzach innych osób, które oglądały. A opinia jest taka, iż po raz kolejny stworzyliśmy sobie mase sytuacji, przeważaliśmy w całym meczu, lecz jedna z podobno dwóch akcji szczęśliwie zakończona dla przeciwników i MU na kolanach. Straszliwy pech. W trzecim spotkaniu z rzędu. Nieskuteczność maksymalna.

Kiedy ów klątwa się skończy ? Może w najbliższym spotkaniu z Tottenhamem Hotspur ?
Byłem ciekaw co pokażą Koguty w spotkaniu z Derby County, po dwóch przegranych na początku sezonu. Spurs wygrali, wysoko bo aż 4:0, a już po niecałym kwadransie gry prowadzili trzema bramkami. Moje obawy tym samym się sprawdziły. Martin Jol odpowiednio zmotywował swych piłkarzy i nie pozwolił na kolejną przegraną zespołu. A przecież przed trzecią kolejką Tottenham był... ostatni w tabeli! Londyńczycy podbudowani po tym zwycięstwie, będą chcieli wykorzystać słabszą dyspozycję Manchesteru i wywieźć z Old Trafford jakieś punkty. Lecz zarówno w ekipie TH (nie mylić z Tokio Hotel) jak i naszej jest kilka kontuzji tych ważniejszych graczy co ma przełożenie na wyniki obydwu zespołów. Choć w przypadku United, raczej nie na gre, bo ta jest dobra, a na skuteczność; nie wiem natomiast jak jest u Spurs bo nie oglądałem ich spotkań.

1:0 Geovanni - City vs United
Tottenham 4:0 Derby County

Teraz ide zobaczyć mecz z City na Polsacie Sport, gdyż akurat powtarzają.

czwartek, 16 sierpnia 2007

2 Remisy, 1 bramka, 2 punkty i 12. miejsce

Kto by się spodziewał iż tak będą wyglądać nasze statystyki po pierwszych dwóch meczach? Fani Chelsea ? Myślę że nawet i oni nie. A jednak. Stało się to faktem. A niedługo może być jeszcze gorzej.

Bezbramkowy remis z Reading w pierwszej kolejce i jednobramkowy w tej z Portsmouth stawia Manchester w ciężkiej sytuacji już od początku sezonu. Mimo że to dopiero start i tabela się jeszcze diametralnie zmieni, to jednak każde punkty są ważne.

Spotkania na Fratton Park nie oglądałem, ale czytałem relacje i moge stwierdzić tylko tyle że inicjatywe miały Diabły (a dowodem może być 70% posiadania piłki!), lecz jak w meczu z Reading zabrakło skutecznego wykańczania akcji. Meczu z Portsmouth prawdopodobnie nie obejrzę, gdyż jak już sprawdziłem na polsacie sport go nie będzie, więc dłuższego sprawozdania niż niniejsze, już nie napisze..

Pierwszą bramke dla United w nowym sezonie zdobył Paul Scholes, po dobrym wyłożeniu piłki przed pole karne przez Carlosa Teveza w 15 minucie. Mocny strzał, bramkarz gospodarzy nie miał żadnych szans. Dla Teveza był to oficjalny debiut w barwach United. W pierwszej połowie dalej atakowały Diabły, lecz bezskutecznie. Siedem minut po przerwie, wyrównującego gola z główki zdobył Benjani Mwaruwari po dośrodkowaniu Matthew Taylora. Po tym zdarzeniu - podobno - mecz stał się bardziej wyrównany. W 81 minucie za Ryana Giggsa wszedł John O'Shea. Dwie minuty później boisko opuścił Sulley Muntari, ale nie było to spowodowane zmianą, a faulem na Michaelu Carricku co zakończyło się drugą żółtą kartką a w rezultacie czerwoną. Chwile później Cristiano Ronaldo także został odesłany do szatni, po uderzeniu głową Richarda Hughesa. Obydwie więc drużyny, mecz kończyły w dziesiątke. Kilka minut przed zakończeniem spotkania Sir Alex Ferguson wpuścił na plac gry Chrisa Eaglesa w miejsce Wesa Browna. W doliczonym czasie gry zarówno Paul Scholes jak i Rio Ferdinand mieli swoje szanse na strzelenie zwycięskiej bramki. Manchester zremisował jednak z Portsmouth 1:1 i stracił kolejne punkty w tym sezonie.

Portsmouth: James - Pamarot (64’ Hughes), Cranie (45’ Traore), Distin, Hreidarsson - Utaka, Mendes (45’ Taylor), Davis, Muntari - Mwaruwari, Nugent

Manchester United: Van der Sar, Brown (88’ Eagles), Vidic, Ferdinand, Evra - Ronaldo, Scholes, Carrick, Nani - Giggs (81’ O’Shea), Tevez

Wprawdzie znalazłem wcześniej dwa linki z youtube'a do sytuacji z czerwoną kartką Ronaldo, ale kolega NetResult który był bohaterem poprzedniego posta oczywiście obydwa już zablokował. A usunięte 5 z 6 filmów, w serwisie o którym mowa, do bramki Scholesa także jest dziełem tego ziomala. Te jedno jedyne video które jeszcze nie wpadło w łapy Belga znajdziecie poniżej.

1:0 Scholes

Wczoraj odbyło się także kilka innych spotkań w ramach drugiej kolejki Premier League. Lecz najpierw dodam, że we wtorek odbyło się jedno spotkanie w którym Tottenham Hotspur podejmował na własnym boisku Everton. Faworytem wydawali się raczej gospodarze, którzy w pierwszej kolejce przegrali z Sunderlandem, więc w tym zapewne chcieli zmazać plamę. Jednak poważnym problemem dla Martina Jola są kontuzje kilku podstawowych graczy, jak chociażby Aarona Lennona, Ledley'a Kinga, Lee Young-Pyo'nga czy Garetha Bale'a. Everton wykorzystał to i pokonał na White Hart Lane Koguty 1:3. Co więcej, po meczu Berbatovowi odnowiła się kontuzja pachwiny, a Younes Kaboul nabawił się urazu ścięgna udowego. Po tym spotkaniu, Everton został... liderem tabeli, a Tottenham jest... na ostatnim miejscu. Zapewne taka sytuacja długo nie będzie miała miejsca, jak i dwunaste miejsce Manchesteru. ;]

Manchester City zgodnie z zapowiedziami wygrał na własnym boisku z beniaminkiem Derby County 1:0. Jedyną bramke zdobył Michael Johnson. Tym samym, najbliższy rywal United ma na swym koncie komplet sześciu punktów.
Fulham pokonało u siebie 2:1 Bolton. W 12 minucie, po bramce Heidara Helgusona zakupionego z Fulham, Bolton objął prowadzenie. Jednak już po jedenastu minutach był remis, a gola zdobył Davida Healy. W 26 minucie za sprawą Alexei'a Smertina Fulham wyszło na prowadzenie 2:1 i taki też był końcowy rezultat meczu.
W pojedynku beniaminków, Birmingham City zremisował 2:2 z ekipą Roya Keane'a, Sunderlandem. W pierwszej połowie padła tylko jedna bramka i to samobójcza, w wykonaniu byłego piłkarza Manchesteru Paula McShane'a. W siedemdziesiątej piątej minucie wyrównał bohater spotkania z Tottenhamem, Michael Chopra. Osiem minut przed końcem spotkania Birmingham znowu objęło prowadzenie, a gola zdobył Garry O'Connor. Jednak Czarne Koty ponownie miały dużo szczęścia i w doliczonym czasie gry strzelili wyrównującą bramke, a jej autorem był Stern John.
Wigan Athletic wygrał skromnie jeden do zera z Middlesborough i zdobył pierwsze punkty w tym sezonie. Jedyną bramke zdobył Antoine Sibierski, dla którego był to już drugi gol w tym sezonie.
W ostatnim spotkaniu, Chelsea Londyn szczęśliwie pokonała na wyjeździe 2:1 Reading, z którym Manchester zanotował bezbramkowy remis. Gospodarze po golu Andre Bikeya w 30 minucie objęli prowadzenie i do przerwy wygrywali 1:0. Jednak już po pięciu minutach drugiej połowy, Chelsea strzeliła dwie bramki. Najpierw wyrównał Frank Lampard, a zwycięskie trafienie zdobył Didier Drogba. Reading atakowało do końca meczu lecz bezskutecznie. Chciałem zamieścić bramki z tego meczu, ale z 10 filmów które znalazłem... NetResult już wszystkie po blokował. Niedługo na YouTubie nic już nie będzie można oglądać. xD

Wczoraj i we wtorek rozegrane zostały także pierwsze mecze trzeciej rundy kwalifikacyjnej do Ligi Mistrzów.

Steaua Bukareszt która pokonała w drugiej rundzie Zagłębie Lubin, zremisowała na wyjeździe z BATE Borysów 2:2. W spotkaniu Spartaka Moskwa z Celtikiem Glasgow nie wystąpił żaden z Polaków. Wojciech Kowalewski który stracił miejsce w podstawowej jedenastce Rosjan, szuka sobie nowego klubu, Artur Boruc ma wciąż kontuzje, natomiast Maciej Żurawski całe spotkanie przesiedział na ławce rezerwowych. Rosjanie zremisowali ze Szkotami na własnym boisku 1:1. Werder Brema pokonał u siebie 2:1 Dynamo Zagrzeb, natomiast Red Bull Salzburg 1:0 Szachtar Donieck, w którym od 82. minuty grał Mariusz Lewandowski. Valencia pewnie pokonała 3:0 na własnym boisku Elfsborg IF, a w takim samym rozmiarze bramkowym, lecz na wyjeździe, Rosenborg Trondheim wygrał z Tampere United. Obie drużyny mogą być już niemal pewne awansu do fazy grupowej Ligi Mistrzów. FK Sarajewo przegrało u siebie 0:1 z Dynamem Kijów, Benfica wygrała 2:1 z FC Kopenhagą, a Lazio Rzym tylko zremisował 1:1 na własnym boisku z Dynamo Bukareszt. Po 1:0 wygrały swoje mecze Fenerbahce Stambuł, Glasgow Rangers i Liverpool. Inny angielski zespół, Arsenal Londyn, pokonał na wyjeździe 2:0 Sparte Praga i już praktycznie na pewno ujrzymy Kanonierów w tej edycji Ligi Mistrzów. Także bardzo blisko awansu jest Sevilla która wygrała u siebie 2:0 z AEK Ateny. FC Zurich zremisował 1:1 z Besiktasem Stambuł. Do największej niespodzianki doszło w Amsterdamie, gdzie tamtejszy Ajax przegrał 0:1 ze Slavią Praga. Czy po raz kolejny nie zobaczymy Holendrów w Lidze Mistrzów, tak jak miało to miejsce rok temu, gdzie Ajax odpadł na tym samym etapie z FC Kopenhagą. Tego dowiemy się już za dwa tygodnie, kiedy to zostaną rozegrane rewanżowe spotkania. (28-29.08)

Natomiast za oceanem, David Beckham zdobył swą pierwszą bramkę dla Los Angeles Galaxy w meczu z D.C. United. Anglik strzelił gola z rzutu wolnego w 27 minucie, 20 minut później asystował przy bramce Landona Donovana, a w 62. został zmieniony. Był to trzeci występ Becksa dla LA Galaxy. Beckham był kapitanem w tym meczu, wcześniej tą funkcję sprawował... Donovan.

Pliki ze spotkań: (oczywiście nie z YouTube'a)
Premier League - Portsmouth 1:1 Manchester United
Premier League - Manchester City 1:0 Derby County
Premier League - Tottenham 1:3 Everton
MLS - LA Galaxy 2:0 D.C. United
El. LM - Toulouse 0:1 Liverpool
El. LM - Spartak Moskwa 1:1 Celtic Glasgow
El. LM - Fenerbahce 1:0 Anderlecht
El. LM - Werder Brema 2:1 Dynamo Zagrzeb
El. LM - FC Zurich 1:1 Besiktas Stambuł
El. LM - Benfica 2:1 Kopenhaga
El. LM - Glasgow Rangers 1:0 Crvena Zvezda Belgrad

Typery - 2. Kolejka Premiership:

1.Strona
2.Punkty w tej kolejce/w sumie
3.Pozycja/na miejsc możliwych (liczba wszystkich typujących)
4.Punkty z danych spotkań (w nawiasach moje typy)

DevilPage.pl
4/9
514/1147
Fulham 2:1 (2:1) Bolton - 3 pkt
Man City 1:0 (2:0) Derby County - 1 pkt

ManuSite.com
7/14
24/454
Wigan 1:0 (1:0) Boro - 3 pkt
Reading 1:2 (1:2) Chelsea - 3 pkt
Man City 1:0 (3:1) Derby - 1 pkt

ManuSerwis.com
5/11
18/52
Man City 1:0 (2:1) Derby - 1 pkt
Reading 1:2 (0:1) Chelsea - 1 pkt
Wigan 1:0 (1:0) Boro - 3 pkt

MUFC.pl - tutaj jest strasznie ograniczony ten typer, jest bardzo mało opcji...
Mam 4 pkt i jestem na 10 pozycji. Tylko tyle moge Wam powiedzieć. ;-)

ManUtd.pl
6/15
11/43
Fulham 2:1 (1:0) Bolton - 2 pkt
Man City 1:0 (3:0) Derby - 1 pkt
Reading 1:2 (1:2) Chelsea - 3 pkt

Jak na razie najgorzej idzie mi na DP, co więcej jest tam największa konkurencja i będzie trudno cokolwiek wygrać.

Jeszcze dzisiaj kolejna notka...

sobota, 11 sierpnia 2007

Podsumowanie weekendu w Europie

Wiem że notka miała się pokazać jeszcze wieczorem w sobote, ale postanowiłem później że jednak w niedziele podsumuje już cały weekend. Lecz ja to ja i wczoraj oczywiście notki nie zamieściłem. Dzisiaj jednak udostępniam to co dotychczas napisałem, bo już nie chce przeciągać, a jutro może jeszcze coś dopisze... A teraz ide obejrzeć meczyk United z Reading na Polsacie Sport.

Premier League


Każdy kibic angielskiej ligi długo czekał na ten dzień. Otóż wczoraj o godzinie 13:45 polskiego czasu na stadionie Stadium of Light rozpoczął się pierwszy mecz nowego sezonu 2007/2008 Premiership. I po mimo tego, że spotkania Sunderlandu z Tottenhamem nie miałem jak i gdzie obejrzeć, czekałem na tą trzynastą czterdzieści pięć z wielką niecierpliwością.

Dla niektórych kibiców, oprócz wspaniałych widowisk i wielu emocji, piłka nożna to także sposób na zarobienie pieniędzy. Mając dobrego "nocha" do futbolu, można nieźle zarobić u bukmacherów. Ja wprawdzie nie biorę udziału w żadnym Toto-mixie itepe, ale typuje wyniki na kilku stronach piłkarskich w internecie. (w tym sezonie obecnie na ośmiu) Może i nie ma nagród pieniężnych, ale można wygrać kilka fajnych gadżetów. Lecz żeby je w ogóle zdobyć... uuuuaa. :) Długa droga.

Pierwsze spotkanie, jak już wspomniałem, to pojedynek pomiędzy beniaminkiem Sunderlandem prowadzonym przez Roya Keane'a, a drużyną Tottenhamu Londyn. Osobiście trudno mi było wytypować faworyta i w typerach obstawiałem na remis 2:2 lub 1:1. Jak sie jednak okazało, ekipa byłego gracza MU wygrała z Kogutami 1:0, a bramke zdobył w 93 minucie rezerwowy Michael Chopra. Lepszej inauguracji sezonu "Czarne Koty" nie mogły sobie wymarzyć. 3 punkty z Tottenhamem to nie lada wyczyn - tym bardziej dla beniaminka. Choć z drugiej strony trzeba przyznać, iż zwycięstwo bardzo szczęśliwe gdyż gol padł już w doliczonym czasie gry. Jak wspomniałem na początku, meczu nie oglądałem, ale prawdopodobnie zobacze, więc za jakiś czas może zdecyduje się szerzej ów spotkanie opisać.

Everton Liverpool na własnym boisku podejmował ekipę Wigan Atheltic i faworyta wskazać było łatwo. "The Toffees" wygrali 2:1, choć ja obstawiałem na pokaźniejsze zwycięstwo. (3:0) Gole: Osman, Anichebe oraz dla gości Antoine Sibierski który grał wcześniej m.in. w RC Lens i Manchesterze City. Everton dopisuje sobie pierwsze trzy punkty.

Middlesborough podejmowało na własnym boisku Blackburn Rovers. Faworytem byli goście i zgodnie z planem zwyciężyli 2:1. Osobiście obstawiałem raczej w większości typerów na 2:0 dla Rovers, ale to i tak zwycięstwo więc jakieś pkt zdobędę. Bramki strzelili: Downing (30') dla gospodarzy oraz Roque Santa Cruz (63') i Matt Derbyshire (79') zapewniając zwycięstwo gościom. Dla zdobywcy wyrównującego gola był to debiut w ekipie Blackburn. Cruz został zakupiony z niemieckiego Bayernu Monachium w którym nie miałby szans na występy po sprowadzeniu do Bawarii Miroslava Klose i Luci Toniego.

Następne spotkanie odbyło się na stadionie Pride Park, gdzie do rywalizacji przystąpiły ekipy Derby County oraz Portsmouth. Gospodarze to jeden z trzech beniaminków które awansowały do najwyższej ligi angielskiej. Osobiście stawiałem głównie na remis 1:1, choć na dwóch stronach postawiłem na zwycięstwo Portsmouth 0:1. Pierwszą bramkę zdobyli gospodarze, gdy w piątej minucie bramkarza gości pokonał Matt Oakley. Do wyrównania doprowadził Benjani w 27 min. Obydwie drużyny zdobyły jeszcze po jednej bramce. W 83 minucie gola strzelił John Utaka - nowy nabytek gości, a dwie minuty później wynik na 2:2 ustalił Andy Todd.

Bardzo ciekawie zapowiadało się spotkanie pomiędzy West Ham United a Manchesterem City. Obydwie drużyny dokonały bardzo ciekawych transferów. Gospodarze kupili w sumie 5 piłkarzy. (Scott Parker z Newcastle United, Julien Faubert z Bordeaux, Richard Wright z Evertonu, Craig Bellamy z Liverpoolu oraz Fredrik Ljungberg z Arsenalu) Lecz także kilku graczy z Upton Park odeszło m.in. Nigel Reo-Coker i Marlon Harewood do Aston Villi, Yossi Benayoun (Liverpool) a przede wszystkim Carlos Tevez do Manchesteru United. WHU opuścili także byli gracze MUFC - Roy Carroll do Glasgow Rangers, a Teddy Sheringham do Colchester United. Natomiast nasi rywale zza miedzy, Citizens zostali zakupieni przez byłego premiera Tajlandii Thaksina Shinawatre, a Sven-Goran Eriksson został nowym menedżerem drużyny. Szwed sprowadził do Manchesteru Geovanniego (Cruzeiro), Rolando Bianchiego (Reggina), Martina Petrova (Atletico Madryt), Elano (Szachtar Donieck), Javiera Garrido (Real Sociedad), Vedrana Corluka'e (Dinamo Zagreb) i Gelsona Fernandesa z FC Sion. Wrażenie mogą robić zakupy czterech pierwszych piłkarzy którzy będą bardzo dobrym wzmocnieniem Man City. Kilka dni temu pozwolenie na prace w Anglii otrzymali Vedran Corluka oraz Valeri Bojinov i ta dwójka również trafiła do Manchesteru. Trudno więc było wytypować faworyta spotkania; ja obstawiałem na remis, ewentualnie zwycięstwo gospodarzy. Jednak to Man City zdobył dwie bramki i wygrał spotkanie. Gole strzelili dwaj nowi piłkarze Citizens: Bianchi oraz Geovanni.

Kolejny mecz miał miejsce na Reebok Stadium gdzie miejscowy Bolton mierzył się z Newcastle United. Tu faworytem byli raczej goście, choć ja ponownie obstawiałem na remis. xD Bolton dokonał wielu transferów w tym okienku lecz piłkarzy o mało sławnych nazwiskach - Gavin McCann (Aston Villa), Jlloyd Samuel (Aston Villa), Gerald Cid (Bordeaux), Blerim Dzemaili (FC Zurich), Zoltan Harsanyi (FC Senec), Danny Guthrie (Liverpool), Mikel Alonso (Real Socieded), Christian Wilhelmsson (FC Nantes), Daniel Braaten (Rosenborg Trondheim). Osobiście, jedynie znane jako tako jest mi nazwisko Christiana Wilhelmssona. W ekipie Boltonu zmienił się także menedżer - Sama Allardyce'a zastąpił Sammy Lee. Lecz były opiekun "Kłusaków" znalazł już nowe miejsce pracy... w Newcastle United. Allardyce tym samym wykorzystał wiedzę jaką posiadł o piłkarzach Boltonu i "Sroki" wygrały 3:1 po bramkach Charlesa N'Zogbi i dwóch trafieniach Obafemi Martinsa. Dla gospodarzy strzelił Nicolas Anelka.

Ostatnim spotkaniem w sobote był pojedynek Aston Villi z Liverpoolem. Kibice The Reds są zażenowani iż ich klub nie wygrał Premiership od 17 lat. Wziął sobie to do serca menedżer Rafa Benitez i ściągnął na Anfield Road Fernando Torresa, Ryana Babela, Andriya Voronina, Yossiego Benayouna, Kristiana Nemetha, Andrasa Simona, Nikolaya Mihaylova, Lucasa Leiva'e oraz Charlesa Itandje. Hiszpan ma na celowniku jeszcze jednego piłkarza, a jest nim Gabriel Heinze z Manchesteru United. Jeśli dojdzie do tego transferu, Argentyńczyk będzie pierwszym od 43 lat piłkarzem który przeszedł z Old Trafford na Anfield Road. Natomiast Aston Villa pozbyła się dwa razy więcej piłkarzy niż ich zakupiła. (8>4) Obecnie kadra liczy jedynie 19 graczy i bez kolejnych wzmocnień ekipie Martina O'Neilla będzie trudno coś w tym sezonie zdziałać. Zdecydowanym faworytem była ekipa Liverpoolu. Co prawda ekipa The Reds wygrała to spotkanie, lecz jedynie dwa do jednego a co więcej, zwycięską bramkę dopiero trzy minuty przed końcem spotkania strzelił Steven Gerrard.


Bundesliga

Liga niemiecka została zainaugurowana w piątkowy wieczór meczem wyjątkowym, bo VfB Stuttgart, aktualny mistrz podejmował na własnym boisku wicemistrza z poprzedniego sezonu - Schalke 04 Gelsenkirchen. Mecz był ciekawy i bardzo emocjonujący. Początek należał do VfB, ale później Schalke zaczęło dochodzić do głosu. Prowadzenie objęli goście po strzale Levana Kobiashviliego lecz po drodze piłka odbiła się od nogi obrońcy VfB Roberto Hilberta i wpadła do siatki. Pierwszy gol sezonu - samobój. ;D

W drugiej części meczu padły trzy bramki. W 63 minucie bramke zdobył Khedira (swoją drogą, przypomina mi Milana Barosa ;D), a już cztery minuty później rzut karny wykorzystał Pavel Pardo i VfB wyszło na prowadzenie. Wynik na 2:2 ustalił rezerwowy Ivan Rakitic.

Pierwsza połowa była wyrównana, w drugiej przewagę mieli gospodarze. Remis jest jednak najbardziej sprawiedliwym wynikiem. Inauguracja sezonu w Niemczech wypadła bardzo pomyślnie, cztery bramki, sporo akcji, ogólnie mecz ciekawy.

DortmundDuisburg1 : 3

NürnbergKSC0 : 2

11 sierpnia 2007

BayernHansa3 : 0

BochumWerder2 : 2

HannoverHSV0 : 1

BayerEnergie0 : 0

WolfsburgArminia1 : 3

EintrachtHertha1 : 0

10 sierpnia 2007

StuttgartSchalke2 : 2


Postanowiłem że po każdym weekendzie będę odnotowywać mecze które obejrzałem, a więc:
VfB Stuttgart 2:2 Schalke (SportKlub)
Krylia Sowietow 0:2 Spartak Moskwa (Polsat Sport)
CSKA Moskwa 2:0 FK Moskwa (Polsat Sport)
FC Falkirk 1:4 Celtic Glasgow (Polsat Sport)
Borussia Dortmund 1:3 MSV Duisburg (Polsat Sport)
Sevilla 1:0 Real Madryt (TVP2)

Skróty spotkań:

Premier League - Sunderland 1:0 Tottenham
Premier League - Everton 2:1 Wigan Athletic
Premier League - Middlesbrough 1-2 Blackburn Rovers
Premier League - Derby County 2:2 Portsmouth
Premier League - Bolton Wanderers 1:3 Newcastle United
Premier League - West Ham 0:2 Manchester City
Premier League - Aston Villa 1:2 Liverpool FC
Premier League - Arsenal Londyn 2:1 Fulham Londyn
Premier League - Chelsea Londyn 3:2 Birmingham City
Premier League - Manchester United 0:0 Reading
Ligue One - Toulouse 1:0 Olympique Lyon
Bundesliga - VfB Stuttgart 2:2 Schalke 04
Bundesliga - Bayern Monachium 3:0 Hansa Rostock
Bundesliga - Bochum 2:2 Werder Brema