czwartek, 30 sierpnia 2007

Znamy grupowych rywali!

Dzisiaj o godzinie 18:00 w Monaco, odbyło się losowanie fazy grupowej Ligi Mistrzów. Manchester United znalazł się w gr. F w której zmierzy się z AS Romą, Sportingiem Lizbona oraz Dynamem Kijów.

Również podczas losowania, wybierano najlepszych piłkarzy z danych formacji uczestniczących w poprzedniej edycji Ligi Mistrzów. Przyznano także nagrode na najlepszego gracza całych ubiegłych rozgrywek. Wyniki:

Zwycięzcy: (kolejno - pozycja, piłkarz, klub, w nawiasach inni nominowani do nagrody. Na czerwono zaznaczeni piłkarze Manchesteru)

Bramkarz: Petr Cech - Chelsea Londyn (Dida i Reina)
Obrońca: Paolo Maldini - AC Milan (Terry, Nesta, Vidic oraz Carvalho)
Pomocnik: Clarence Seedorf - AC Milan (Gattuso, Gerrard, Lampard, Pirlo oraz Scholes)
Napastnik: Kaka - AC Milan (C. Ronaldo, Rooney, Totti oraz Villa)
Najlepszy piłkarz: Kaka - AC Milan

A o to i grupy:

Grupa A:
Liverpool
FC Porto
Olympique Marsylia
Besiktas

Grupa B:
Chelsea Londyn
Valencia
Schalke 04
Rosenborg

Grupa C:
Real Madryt
Werder Brema
Lazio Rzym
Olympiakos Pireus

Grupa D:
AC Milan
Benfica Lizbona
Celtic Glasgow
Szachtar Donieck

Grupa E:
FC Barcelona
Olympique Lyon
VfB Stuttgart
Glasgow Rangers

Grupa F:
Manchester United
AS Roma
Sporting Lizbona
Dynamo Kijów

Grupa G:
Inter Mediolan
PSV Eindhoven
CSKA Moskwa
Fenerbahce

Grupa H:
Arsenal
Sevilla/AEK
Steaua
Slavia Praga

A już jutro, w Monte Carlo mecz o SuperPuchar Europy pomiędzy zwycięzcą Ligi Mistrzów - AC Milanem, a triumfatorem Pucharu EUFA, Sevillą. Spotkanie będzie można obejrzeć na TVP2 o godzinie 20:30.

Niestety, tym razem moje typy ewentualnych rywali w fazie grupowej całkowicie się nie sprawdziły. Obstawiałem na FC Porto, Lazio Rzym oraz Slavie Praga. Jedynie co trafiłem to to że... będziemy grać w grupie F. W poprzednim roku poszło lepiej: trafiony Celtic oraz Benfica. (oraz gr.D :)) Ale co tam, za rok pójdzie lepiej i będzie 4 na 4 trafione. :P

PS. Wszystko starałem się pisać na bieżąco, w trakcie relacji, którą można było zobaczyć w EuroSporcie.
_________________________

Postanowiłem poczekać ze zmianą ankiety do wylosowania grup w Lidze Mistrzów. Lecz zanim o nowej sondzie, najpierw trzeba podsumować tą starą.
Który wynik najbardziej Cie zaskoczył ?
Norwegia 2:1 Argentyna - 5 głosów
Węgry 3:1 Włochy - 4 głosy
Armenia 1:1 Portugalia - 2 głosy
Szwajcaria 2:1 Holandia - 0 głosów
Anglia 1:2 Niemcy - 0 głosów

W sumie - 11 głosów
Cieszy mnie to, iż zagłosowało dwa razy więcej osób niż w poprzedniej ankiecie. :-)
Nowa sonda dotyczy grupy F w której będziemy występować przez najbliższe półroku w ramach Champions League. Grupa łatwa, średnia czy trudna ? Głosujcie! I komentujcie. :P

wtorek, 28 sierpnia 2007

Smutny dzień w historii futbolu

Od dnia dzisiejszego nie zobaczymy już na boisku dwóch znakomitych piłkarzy. Choć o ile jest szansa, że jednego ujrzymy jeszcze przy okazji różnych spotkań towarzyskich (charytatywnych itd.), o tyle drugiego już nie. Obydwaj odeszli z "czynnego" futbolu, lecz w pamięci kibiców pozostaną na zawsze. Pierwszy jako legendarny piłkarz, wierny przez 11 lat tym samym barwom; drugi jako młoda, niespełniona nadzieja hiszpańskiego i światowego futbolu. Niespełniona nie dlatego iż zmarnował talent czy co tam innego, a przez to iż musiał "zmienić miejsce zamieszkania". Na zawsze. Nieodwołalnie.

Zaczynamy jednak od legendarnego.

Dzisiejszego ranka Ole Gunnar Solskjaer oznajmił iż postanawia zakończyć swą piłkarską karierę. Spełniło się niespodziewanie spodziewane. Bowiem każdy miał w świadomości, iż Norweg swoje lata ma i w końcu kiedyś to nastąpi. Lecz nikt nie przypuszczał że te kiedyś nastąpi właśnie dziś.


Solskjaer urodził się 26 stycznia 1973 roku w mieście Kristiansund. Swą zawodową karierę rozpoczynał w Clausenengen w 1990 roku. Po czterech latach przeniósł się do Molde gdzie przez dwa sezony, występując w 42. spotkaniach zdobył trzydzieści jeden bramek. Taki znakomity dorobek nie mógł przejść bez echa w Europie. Batalie o dwudziestotrzyletniego wówczas Norwega wygrał Manchester United. Solskjaer tym samym mógł już pakować manatki i przeprowadzać się na Old Trafford, gdzie jak się później okazało, zrobił wspaniałą karierę. Już w swym debiucie - na Old Trafford, przeciwko Blackburn Rovers - zdobył pierwszego gola w barwach United. Kto by wtedy pomyślał iż strzeli ich ponad setke ? I przejdzie do historii klubu jako jeden z najskuteczniejszych piłkarzy ? Jakiś tam Norweg, 'o twarzy dziecka'... A jednak! Ole sie udało. Stał się ulubieńcem fanów. Nigdy nie narzekał że siedzi na ławie, jak to co po niektórzy; nie załamał się po kontuzjach, które dręczyły go niejednokrotnie. Lojalnością, wytrwałością i duchem walki zdobył serca kibiców United i szacunek u rywali. Oraz strzelił wiele bramek.

Najważniejszą bezapelacyjnie była ta w doliczonym czasie gry dająca zwycięstwo w meczu z Bayernem Monachium 2:1 w finale Ligi Mistrzów w 1999 roku.

2:1 Solskjaer Manchester vs Bayern
Ole dokonał także innego, nie lada wyczynu. W wyjazdowym meczu z Nottingham Forest, Norweg po wejściu z ławki rezerwowych, w zaledwie 13 minut strzelił cztery bramki, a United wygrało to spotkanie aż 8:1.

Solskjaer x4 Nottingham vs Manchester

W pamięci kibiców na długo zapadnie także 'pościg' przez całe boisko za Robem Lee w meczu z Newcastle United. Ole ostrym wślizgiem od tyłu zaatakował przeciwnika, za co dostał oczywiście czerwoną kartkę i burze oklasków od kibiców United za poświęcenie dla drużyny.

Solskjaer vs Rob Lee

Ole był profesjonalistą w każdym calu. Jak wspomniałem i wspomne ponownie, nigdy nie grymasił iż tak często rozpoczynał mecz na ławce. A potem wchodził i tak robił swoje. Prawdziwy wzór do naśladowania.

Solskjaer swoimi bramkami przyczynił się do niejednego sukcesu w ostatnich latach Manchesteru. Norweg wygrał z United 6 razy lige angielską, dwa razy Puchar Kraju, 4 razy Tarcze Wspólnoty oraz raz triumfował w Lidze Mistrzów i Pucharze Interkontynentalnym. Wspaniały dorobek.

A kariera Ole mogła potoczyć się jeszcze lepiej, gdyby nie feralne kontuzje. Najpierw w sezonie 1997/98 pauzował kilka tygodni, a następnie pod koniec sezonu 2003/04 nabawił się urazu kolana. Przerwa trwała aż 20 miesięcy, do gry wrócił dopiero w grudniu 2005 roku...

20LEGEND



Przejdźmy do niespełnionej nadzieji...

W dzisiejsze południe świat obiegła straszliwa wiadomość. Antonio Puerta, piłkarz FC Sevilli zmarł w szpitalu na wskutek zatrzymania akcji serca. Wszystko zaczęło się od zasłabnięcia 22-latka w sobotnim spotkaniu Primera Division z Getafe. Mimo tego, piłkarz o własnych siłach zdołał zejść z boiska do szatni. Jednak tam po kilku minutach ponownie zemdlał i został szybko odwieziony do szpitala. Lekarze określili stan piłkarza jako krytyczny. Brak dostępu tlenu do mózgu oraz poważne uszkodzenie mięśnia sercowego nie dawały najlepszych rokowań. Nawet jeśli Puertcie udało by się przeżyć, wątpliwe było żeby wrócił do futbolu...

Cały piłkarski świat opłakuje śmierć Hiszpana. Do klubu z Sevilli oraz rodziny piłkarza, napływają tysiące listów kondolencyjnych. Na stronach internetowych masa wpisów z wyrazami współczucia. I niedowierzania. Każdy pyta "Dlaczego ?" W tak młodym wieku, gdzie przyszłość czekała na niego z otwartymi ramionami. Zawodowa i prywatna. Sevilla możliwe iż będzie w tym roku grać w Lidze Mistrzów. (z powodu śmierci Puerty mecz rewanżowy z AEK Ateny został przełożony na poniedziałek, trzeciego września) Natomiast żona Hiszpana za niecały miesiąc spodziewa się dziecka.

† RIP Antonio Puerta †



28 sierpnia 2007 roku - nie będzie to szczęśliwie zapamiętana data w historii futbolu. Lecz że zapamiętana, to zapewne. Jeśli by nie śmierć Antonio Puerty tego samego dnia co zakończenie kariery przez Ole Gunnara Solskjaera, chyba tylko zagorzali fani United za kilka lat pamiętali by, że dokładnie 28 sierpnia Norweg "zawiesił buty na kołku". A tak, obydwa wydarzenia będą ze sobą kojarzone.

czwartek, 23 sierpnia 2007

Zaczarował rywali, oczarował kibiców czyli Portugalski Harry Potter

Wczoraj, około godziny dziewiątej wieczorem (21:00 ;p) po zakończeniu spotkania Norwegii z Argentyną zaplanowałem sobie do 23:00 napisać posta podsumowującego zmagania reprezentacyjne które miały miejsce tamtego wieczoru. A temu przez dwie godziny, ponieważ o jedenastej na Polsacie Sport miała być powtórka spotkania FC Porto - SC Braga, a bardzo mi zależało by ten mecz obejrzeć. Ale oczywiście ja jak to ja, nie wziąłem się od razu za pisanie, gdyż uznałem że "spokojnie zdąże." A to tu coś sprawdziłem, a to tam w coś wszedłem i tak minęła dobra godzina. Jednak wtedy dałem sobie już spokój i zacząłem pisać. Nadeszła pora meczu, a ja... "w proszku". Z jednej strony chciałem dokończyć posta - którego na dobrą sprawę miałem nie wiele - a z drugiej zobaczyć mecz. No to wymyśliłem proste rozwiązanie "2 w 1" - oglądanie/pisanie, mecz/blog, telewizor/komputer. Trudno jednak było śledzić wydarzenia na boisku i zarazem układać kolejne zdania do notki. Tak leciały kolejne minuty meczu, aż minęło około półgodziny i postanowiłem dać sobie spokój ze spotkaniem. Jednak oczywiście nie podjąłbym takiej decyzji, gdybym nie miał "zabezpieczenia". A wyjście było takie, iż dzisiaj o 7:00 rano, była kolejna powtórka ów spotkania. Ale jak tu wstać tak wcześnie w wakacje ? Tym bardziej iż była już prawie pierwsza w nocy ? Lecz w końcu od czego jest budzik. :) Nastawiłem na 6:55. Obudziłem sie o... eee ... yyy ... 5:36. No comments. Lecz na szczęście jeszcze zasnąłem. Dobrze, bo potem bym chodził jak hmm... niewyspany. ;]


Przebudziłem się i pomyślałem że zapewne zaspałem. Lecz nie, 7:10 więc jest dobrze. Szybko do drugiego pokoju, tv, Polsat Sport i jest. Upragniony mecz. A w nim jeden z ulubionych piłkarzy, Ricardo Quaresma. Portugalczyk strzelił w tym meczu dwie bramki, a FC Porto wygrało na wyjeździe w pierwszej kolejce BwinLIGA 2:1 z SC Braga. RQ7 nie grał porywających zawodów, czasami nie udany zwód lub niedokładne podanie, lecz to co miał zrobić wykonał w dwustu procentach. Dwa rzuty wolne wykonane perfekcyjnie dały zwycięstwo Smokom i mimo tego iż - jak już mówiłem, nie był to jakiś rewelacyjny mecz Ricardo, to i tak bohaterem drużyny jest bez wątpienia. Przewage mieli goście, choć nie znaczną, ale wygrali zasłużenie.

Pierwsza bramka padła w 33 minucie. Quaresma strzelił bardzo mocno z około trzydziestu metrów i wprawdzie bramkarz zdołał musnąć piłke rękawicami, to ta i tak wpadła do siatki. Wyrównanie padło zaraz po rozpoczęciu drugiej połowy po sprytnym strzale Joao Pinto. Jednak 6 minut przed końcem meczu, faul na Ricardo, a do rzutu wolnego podchodzi sam poszkodowany. Strzela pewnie, mocno i precyzyjnie. Futbolówka odbija się od poprzeczki i wpada do bramki obok bezradnego bramkarza gospodarzy, Daniego. (który rozegrał dobry mecz, pomimo puszczenia dwóch bramek) Quaresma zostaje bohaterem Smoków.

Quaresma vs SC Braga
SC Braga 1:2 FC Porto << świetny komentator

Swoją drogą, interesujący stadion mają gospodarze. Za jedną z bramek widnieją... skały.

Estadio Municipal de Braga
Estadio Municipal de Braga #2
Estadio Municipal de Braga #3
Estadio Municipal de Braga #4
Estadio Municipal de Braga #5

W następnej kolejce prawdziwy hit - Porto zmierzy się ze Sportingiem Lizbona. Mecz w niedziele o 21:45. Sprawdzałem już czy będzie powtórka na Polsacie Sport i ku mojej ucieszy pojawi się i to nie jedna. :-) Pierwsza w poniedziałek, 27 sierpnia, 40 minut po północy - czyli zaraz po zakończeniu meczu. Druga tego samego dnia, lecz rano, o 11:20. Trzecia natomiast we wtorek o 15:40. Prawdopodobnie skuszę się na propozycje numer dwa. ;-)

A o to jeszcze kompilacja z Portugalczykiem w roli głównej.



Na koniec zapraszam jeszcze na jedyną polską stronę o Ricardo Quaresmie - www.Quaresma.pl

Niespodzianki w meczach reprezentacyjnych

Brawa dla:

1.Polski

Może nie za sam remis z Rosją (choć to i tak całkiem dobry wynik), a za doprowadzenie do niego bardzo dobrą grą w drugiej połowie spotkania. Dwie piękne bramki, pierwsza autorstwa Jacka Krzynówka (okienko), a druga Jakuba Błaszczykowskiego zewnętrzną częścią stopy. Pierwsza część meczu słaba w naszym wykonaniu, natomiast Rosjanie zagrali mądrą piłke. Odzwierciedleniem tego były dwie bramki. Obydwie bardzo pomysłowe. Pierwsza - akcja lewą flanką, takie niby za mocne dośrodkowanie, lecz w efekcie przerzut na prawą stronę, obrońcy ledwo co się spostrzegli, a piłka została szybko wstrzelona w pole karne i Dmitrij Syczew dostawił tylko głowe. Natomiast druga to przedłużenie wrzutki z korneru do Romana Pawliuczenki który spokojnie umieścił piłke w bramce - również strzałem z główki. W drugiej połowie Polacy wzięli się do roboty. Gdy Krzynówek strzelił gola, Polacy uwierzyli że mogą jeszcze coś zdziałać i druga bramka była tylko kwestią czasu. Chodź Kuba Błaszczykowski zdobył ją po stracie futbolówki przez jednego z obrońców gospodarzy...

Rosja 2:2 Polska

2.Armenii
Za urwanie dwóch punktów Portugalii w spotkaniu eliminacyjnym do Mistrzostw Europy 2008 i tym samym potwierdzenie że zwycięstwo z Polską w czerwcu nie było przypadkowe. (choć w obydwu spotkaniach mieli sporo szczęścia, bo z nami idealnie wykonany jeden rzut wolny, a z Portugalią jak sie moge domyślić - bo nie oglądałem - ciągle pewnie murowali bramke) Kibice MU mają jeszcze jeden powód do radości - jedyną bramke dla Portugalczyków zdobył Cristiano Ronaldo. I to jaką! ;D

Armenia 1:1 Portugalia

3.Belgii
Za zwycięstwo 3:2 nad Serbią na własnym terenie. Pomimo deklaracji ze strony Belgów, iż Mistrzostwa Europy sobie odpuszczają i skupiają się na awansie do Mistrzostw Świata w 2010 roku. Tym samym urwali oni cenne trzy punkty Serbom, którzy szanse na awans wciąż mają.

Belgia 3:2 Serbia

W naszej grupie został rozegrany jeszcze jeden mecz, ale w nim już niespodzianki nie było - Finlandia wygrała 2:1 z Kazachstanem i tym samym wskoczyła na drugie miejsce w tabeli mając 17 punktów na koncie.
Tabela grupy A:
1. Polska - 9 meczy - 19 punktów
2.Finlandia - 9 - 17
3.Portugalia - 8 - 15
4.Serbia - 8 - 14
5.Belgia - 9 - 10
6.Armenia - 8 - 8
7.Kazachstan - 9 - 6
8.Azerbejdżan - 8 - 5

4.Johna Carew
Za poprowadzenie do zwycięstwa 2:1 reprezentacji Norwegii w meczu z Argentyną. Wspaniała postawa Carew który był liderem swojej reprezentacji, znakomita technika, robił co chciał z obrońcami gości. I dwie bramki. Oczywiście Man of The Match. Ktoś sie zapyta czy to Norwegowie byli tacy dobrzy czy Argentyńczycy tacy słabi. Odpowiadam że zarówno to i to. Lecz z przewagą na to pierwsze. Skandynawowie pokazali jak grać, by pokonać tak wyborną drużyną jaką jest bez wątpliwości Argentyna. Goście natomiast zagrali słabiej niż zazwyczaj, choć możliwe iż było to spowodowane właśnie dobrą grą Norwegów. W ekipie Argentyńskiej brylował gracz Barcelony, Leo Messi który był poważnym zagrożeniem dla rywali. W drugiej połowie spotkania na murawe wszedł Federico Insua, który całkiem dobrze ciągnął grę Argentyny. (można go było pomylić z Messim, gdyż ma podobną fryzure) W 84 minucie honorową bramke dla gości zdobył Maxi Rodriguez, zaraz po tym jak z boiska zszedł... Carew. Z dobrej strony pokazał się John Arne Riise, a w pierwszej połowe jego młodszy brat - Bjorn Helge. Mecz można było obejrzeć na żywo w Polsacie Sport.

1:0 Carew Norwegia vs Argentyna
2:0 Carew Norwegia vs Argentyna
2:1 Rodriguez Norwegia vs Argentyna

Oprócz trzech spotkań w naszej grupie, odbyły się także inne mecze w ramach eliminacji do ME. Cypr wygrał z San Marino na wyjeździe 1:0 (gr. D), Estonia pokonała Andorre 2:1 (gr. E), a Irlandia Północna zwyciężyła z niżej notowanym Liechtenstein 3:1. Dwie bramki strzelił David Healy, który z jedenastoma trafieniami prowadzi w klasyfikacji najlepszych strzelców; na drugim miejscu są David Villa i Lukas Podolski z 7 golami. Natomiast Euzebiusz Smolarek ma na swym koncie najwięcej bramek z reprezentacji Polski (4), a Cristiano Ronaldo z piłkarzy Manchesteru. (6)

Wyniki wszystkich spotkań towarzyskich:
Anglia 1:2 Niemcy
Słowacja 0:1 Francja
Szkocja 1:0 RPA
Węgry 3:1 Włochy
Bośnia i Hercegowina 3:5 Chorwacja
Czarnogóra 1:1 Słowenia
Szwajcaria 2:1 Holandia
Austria 1:1 Czechy
Grecja 2:3 Hiszpania
Szwecja 1:0 USA
Rumunia 2:0 Turcja
Dania 0:4 Irlandia
Macedonia 0:0 Nigeria
Białoruś 2:1 Izrael
Tunezja 1:1 Gwinea
Norwegia 2:1 Argentyna
Bułgaria 0:1 Walia
Brazylia 2:0 Algeria
Ukraina 2:1 Uzbekistan
Rosja 2:2 Polska
Japonia 2:0 Kamerun

Jak widać padło naprawdę wiele niespodziewanych wyników. Największą sensacją obok remisu Portugalii, jest przegrana Mistrzów Świata Włoch, z reprezentacją Węgier. A także opisane wyżej zwycięstwo Norwegii nad Argentyną.

Co do Holandii - mojej drugiej ulubionej reprezentacji, po Polsce oczywiście - można było się spodziewać przegranej ze Szwajcarią. Helweci przygotowują się do Mistrzostw Europy które odbędą się za rok na ich terenie i oczywiście mają zamiar coś na nich ugrać. A Holandia jak to na nich przystało, zawsze musi rozczarowywać swoich kibiców. Jeśli już jesteśmy przy jednym z gospodarzy przyszłorocznych Mistrzostw, to warto również wspomnieć o drugim. Austriaccy zremisowali na własnym boisku 1:1 z ekipą Czech, co jest dobrym wynikiem... jak na tą drużynę.

Następne mecze reprezentacyjne odbędą się ósmego i dwunastego września. Będą to głównie spotkania w ramach el. do ME 2008 oraz także kilka sparingów. (m.in. Austrii czy Szwajcarii ;-))

PS. Przy okazji powyższych spotkań wpadł mi do głowy pomysł na nową ankietę. W poprzedniej pytanie brzmiało "Czy sprzedaż Rossiego jest dobrym posunięciem ?". Cztery osoby głosowały na Nie, jedna na Tak. W sumie pięć głosów - w następnej licze na troszke więcej. ;] Zapraszam do głosowania, które trwa do niedzieli, godz. 20:30. ;-)

wtorek, 21 sierpnia 2007

Czy to sen ? Nie, to koszmar!


W ostatnią niedziele, na City of Manchester Stadium, Czerwone Diabły przegrały derbowe spotkanie z The Citizens 1:0 i z dwoma punktami, na 16 miejscu pozostają wciąż największą negatywną niespodzianką w Premier League. Ba, w Europie... Choć to dopiero trzy mecze.

Aż trudno jest kontynuować taki post. A tym bardziej iż nawet meczu nie oglądałem. Nie wiem jak graliśmy, czy zasłużenie przegraliśmy czy nie. Jedynie mogę sie dowiedzieć czegoś po komentarzach innych osób, które oglądały. A opinia jest taka, iż po raz kolejny stworzyliśmy sobie mase sytuacji, przeważaliśmy w całym meczu, lecz jedna z podobno dwóch akcji szczęśliwie zakończona dla przeciwników i MU na kolanach. Straszliwy pech. W trzecim spotkaniu z rzędu. Nieskuteczność maksymalna.

Kiedy ów klątwa się skończy ? Może w najbliższym spotkaniu z Tottenhamem Hotspur ?
Byłem ciekaw co pokażą Koguty w spotkaniu z Derby County, po dwóch przegranych na początku sezonu. Spurs wygrali, wysoko bo aż 4:0, a już po niecałym kwadransie gry prowadzili trzema bramkami. Moje obawy tym samym się sprawdziły. Martin Jol odpowiednio zmotywował swych piłkarzy i nie pozwolił na kolejną przegraną zespołu. A przecież przed trzecią kolejką Tottenham był... ostatni w tabeli! Londyńczycy podbudowani po tym zwycięstwie, będą chcieli wykorzystać słabszą dyspozycję Manchesteru i wywieźć z Old Trafford jakieś punkty. Lecz zarówno w ekipie TH (nie mylić z Tokio Hotel) jak i naszej jest kilka kontuzji tych ważniejszych graczy co ma przełożenie na wyniki obydwu zespołów. Choć w przypadku United, raczej nie na gre, bo ta jest dobra, a na skuteczność; nie wiem natomiast jak jest u Spurs bo nie oglądałem ich spotkań.

1:0 Geovanni - City vs United
Tottenham 4:0 Derby County

Teraz ide zobaczyć mecz z City na Polsacie Sport, gdyż akurat powtarzają.

czwartek, 16 sierpnia 2007

Dobre występy polskich drużyn


Zarówno Groclin Grodzisk Wlkp, jak i GKS PGE Bełchatów, uzyskały bardzo dobre rezultaty w pierwszych meczach II rundy eliminacji Pucharu UEFA. Grodziszczanie wygrali na wyjeździe z Tobołem Kostanajem 1:0, a gola zdobył Mariusz Muszalik już w czwartej minucie gry. Natomiast piłkarze GKS-u przywieźli z Ukrainy bardzo korzystny wynik, jakim jest remis 1:1. A mogło być jeszcze lepiej, gdyż do 80-tej minuty gry wicemistrzowie Polski wygrywali po bramce Mariusza Ujka. Wyniki te stawiają polskie drużyny w bardzo dobrej sytuacji przed rewanżami.

Groclin zwyciężając z niżej notowanym przeciwnikiem na wyjeździe niemal zapewnił sobie już awans do następnej rundy. Z kolei PGE remisując bramkowo z Dniprem na Ukrainie jest w korzystnej sytuacji przed meczem u siebie, gdzie wystarczy zremisować 0:0. Osobiście jestem dobrej myśli. Lecz wcale nie wymagam by awansowały obydwie drużyny. Lecz o ile PGE mogłoby odpaść, gdyż za rywala mają wcale nie łatwego przeciwnika, o tyle porażka Groclinu była by kolejną hańbą dla Polski. Jak będzie, przekonamy się za dwa tygodnie.

PS. Nie obecny do niedzieli. Działka.